Redbook [2013]

Christina znajduje swój dom.
No dobrze, nie jej prawdziwy dom. Ten jest teraz remontowany. Christina wróciła do swojego szczęśliwego miejsca w programie The Voice ze swoimi kolegami Blake’iem Sheltonem, Cee Lo Green’em i Adamem Levine’m, którzy ją uwielbiają. A jej nowy idealny strój? Dresy.

Usadowiona na swoim wielkim czerwonym krześle jak porcelanowa laleczka, Christina Aguilera ma właśnie przemówić do uczestników. Ale w chwili gdy otwiera buzię, reżyser krzyczy „cięcie!”. Christina, która ma na sobie podarte dżinsy i niebezpiecznie nisko rozpiętą bluzkę tylko się uśmiecha.
„Piersiowy alarm?” mówi, śmiejąc się na cały głos. „Znowu?” Właściwie, to alarm dotyczący szminki na zębach, nie wygląda to uroczo na zbliżeniach. Christina wkłada do buzi palec wskazujący, nieśmiało go przekręca i zaciska swoje błyszczące czerwone usta. Z widowni dochodzi kilka gwizdów od męskiej części publiczności. Bóg pop-rocku Adam Levine, wokalista country Blake Shelton i soulman Cee Lo Green wpatrują się w nią z niedowierzaniem. „Co?” pyta wyzywająco. „W taki sposób pozbywasz się szminki z zębów!”.
To tylko krótki moment, ale jest on idealnym przykładem na chemię między czterema muzykami, którzy stali się gwiazdami telewizji, a którzy tak często mówią o sobie jak o rodzinie. Wpadają do domów 11 milionów ludzi dwa razy w tygodniu, trzech samców alfa, którzy ciągle się o coś wykłócają i Christina, ich serdeczna, żartująca siostra. „Znam tych facetów bardzo dobrze, są jak moi bracia, to nie żart” mówi. „Siedzi we mnie 12-latek, który uwielbia się ujawniać i bawić razem z nimi”.
Okazuje się, że ta dziwnie dopasowana rodzina była dla Christiny tym czego potrzebowała, po tym jak jej własna się rozpadła. Sześć miesięcy przed premierą The Voice, Christina poinformowała o swojej separacji ze swoim mężem Jordanem Bratmanem, z którym ma 5-letniego syna, Maxa. „Oboje nie byliśmy aniołami” powiedziała o rozstaniu. Jej image ucierpiał, ale wszystko polepszyło się, kiedy dołączyła do reszty trenerów. Ameryka zaczęła widzieć Christinę jako przystępną, matkującą kobietę. Kiedy stała się osobą często opisywaną przez tabloidy za swoją wagę w trzecim sezonie The Voice, jej „bracia” ruszyli, by ją jej bronić. „Ludzie myślą, że mogą tak po prostu mówić wredne rzeczy na temat innych” powiedział Levine na konferencji prasowej. „Często ją to spotyka. Denerwuje mnie to.”
Mimo bliskości jaka panuje między trenerami i świetnymi wynikami oglądalności, Christina postanowiła zrobić sobie 6-miesięczną przerwę. Co wie większość ludzi, Christina zeszczuplała podczas swojej przerwy, nie było to jednak jej priorytetem. „Jeśli miałabym wybierać między ćwiczeniami, a spędzaniem czasu z moim dzieckiem, to nie było nawet takiego pytania,” mówi. „Chciałam po prostu czuć się dobrze w moich ubraniach”. Rzeczą, która miała dużo większe znaczenie była podróż Christiny do Rwandy, gdzie pojechała jako ambasador Światowego Programu Żywieniowego, w roli, którą odgrywa od trzech lat. Wywiad przeprowadziłem kilka tygodni po nagraniach The Voice w hotelu w Los Angeles, gdzie przebywa w czasie kiedy jej dom przechodzi renowację. Christina mówi, że nigdy nie była szczęśliwsza, na co wpływ może mieć jej dwuletni związek z Matthew Rutlerem, którego poznała na planie filmu „Burleska”. „Jestem bardzo zadowolona” to wszystko co ma do powiedzenia na ten temat, nie ogranicza się jednak, kiedy rozmowa schodzi na grupę facetów, z którymi spędza większość dni i nocy. Czy czujecie tę miłość?

Dlaczego odeszłaś z The Voice?
Potrzebowałam odprężenia, musiałam trochę zwolnić i zwyczajnie odetchnąć. Musiałam odkryć kim jestem poza tym czerwonym krzesłem. Zrobiliśmy trzy sezony, musiałam się odłączyć i odzyskać moje życie i być z moim synem – włożyć dresy i zmyć makijaż.

Podczas swojej przerwy odwiedziłaś obozy dla uchodźców i szkoły w Rwandzie jako przedstawiciel Światowego Programu Żywieniowego Yum! Brands. Jaki to miało na ciebie wpływ?
Wszyscy widzieliśmy mnóstwo reklam informujących oraz pracę, jaką wykonują przeróżne organizacje charytatywne. To łatwe czuć się odłączonym od ludzi, których nie ma w twojej świadomości na co dzień. Ale kiedy widzisz tę beznadziejność, smutek, ludzi żyjących pod plandekami wspartymi na patykach… było mi bardzo ciężko się z tego otrząsnąć. Ale dawanie czegoś od siebie, bezinteresownie, jest najpiękniejszym i najwspanialszym sposobem na życie. Właśnie tak chcę żyć.

Co jeszcze odkryłaś kiedy zrobiłaś sobie wolne?
To, że życie powinno kręcić się wokół ludzi, których kochasz i rzeczy, które sprawiają, że jesteś szczęśliwy. Nie powinno chodzić o to, żeby cały czas się stresować, brać wszystko zbyt poważnie, myśleć zbyt dużo o pewnych rzeczach, czy kontrolować wszystko. Jest tyle rzeczy, które sprawiają, że jesteśmy zablokowani – to wyczerpujące. To było dla mnie ważne, aby ułatwić sobie życie jak tylko mogłam.

Jak to zrobiłaś?
Wiedziałam, że mam tylko pół roku przerwy, więc musiałam korzystać z każdej sekundy. Znalazłam dom z bardzo spokojnym podwórkiem, z miejscem, w którym psy będą mogły bawić się do woli. Ćwiczę tam jogę. Czasami musisz na chwilę odejść, żeby odnaleźć ten spokój. Potrzeba czasu. Czasami łatwiej też powiedzieć to niż zrobić. Czuję się lepiej sama ze sobą.

Teraz kiedy wróciłaś, co takiego robią pozostali trenerzy co doprowadza cię do szału?
Zazdroszczę chłopakom. Blake może włożyć dżinsy, kowbojki i flanelową koszulę i na tym kończą się jego przygotowania. Adam ma swoje dżinsy i koszulki, a Cee Lo wystarczą skarpetki! Jego spodnie są tak workowate, że nie sposób zauważyć różnicy. Po kilku godzinach spędzonych w szpilkach moje biedne stopy są pełne pęcherzy i myślę wtedy „To nie jest w porządku”.

Właśnie stworzyłaś nowe perfumy „Unforgettable”. Gdybyś miała stworzyć zapachy dla Adama, Blake’a i Cee Lo jakie by one były?
Blake wciąż chodzi na polowania i na ryby, myślę więc, że jego perfumy pachniałyby jak trociny i ryby. Nazywałyby się Blake, a buteleczka byłaby w kształcie pstrąga. Od Cee Lo odbieram krzykliwe, jazzowe wibracje, jego zapach zawierałby piżmo, byłby zamknięty w futrze leoparda. Myślę, że nazwałby go Przygodny Seks. Adam jest osobą, która nie potrafi usiedzieć w miejscu, więc jego perfumy nazywałyby się Pośpiech by Adam Levine. To zabrzmi dziwnie, ale myślę, że pachniałby trochę jak polucja, mówię to jednak z miłością. [śmiech]

Wydajesz się taka nieustraszona. Czy jest coś, czego się boisz?
Oh, oczywiście. Ludzie, którzy są najbardziej wrażliwi, na powierzchni są twardzi, bo w środku bardzo się boją, i to jest dla ludzi trudne – dla takich ludzi jak ja – żeby się otworzyć. Ale chodzenie na łatwiznę oznacza, że nie jesteś otwarty na możliwość nauczenia się czegoś. Zawsze próbuję znaleźć sobie jakieś wyzwanie.

Jakie wyzwania stawia samotne macierzyństwo?
Dzisiaj nie ma go ze mną. Jest Dzień Tatusia. [Jordan i ja] mamy nad nim wspólną opiekę i jest to najbardziej spokojny układ. Max może się cieszyć każdym z nas. Oboje jesteśmy w tej samej drużynie: Drużynie Maxa.

To świetny punkt widzenia. Co ostatnio zrobił, co cię rozśmieszyło?
On jest naprawdę zabawnym małym facetem. Czasami zapominam, że ma tylko 5 lat. Ma własne zdanie i mówi jak jest. Zawsze przypominam mu, żeby niczego nie marnował. Pewnego dnia nie miał ochoty na kąpiel, ale woda była już włączona. Powiedział wtedy „Po prostu nie będę się teraz kąpał. Nie mam na to ochoty, to tylko cię zrani, bo będziesz marnować wodę”.

Jaka jest niespodziewana przyjemność związana z macierzyństwem?
Dźwięk tupotu małych stópek w korytarzu i wejście do mojej sypialni za piętnaście szósta. Myślę sobie „To nie czas na pobudkę”, ale wiem, że te odgłosy nie będą słyszane wiecznie, i chociaż to niemiły sposób na budzenie, to ważne, by się obudzić. To są najbardziej niezapomniane chwile.

Max właśnie zaczął naukę w przedszkolu, jak poszedł mu pierwszy dzień?
Czasami widzę, że na niektóre rzeczy reaguje stanowczo i uparcie, jak samo jak ja. Jest bardzo szczery, to pomoże mu kiedy będzie dorosły. Chcę jednak by nauczył się jak się bronić, bo bycie w kontakcie z tym, jak się czujesz może sprawić, że będziesz wrażliwy i podatny na zranienie. Muszę go nauczyć jak stworzyć jego własne niewidzialne pit bulle wokół niego.

Jesteś opiekuńczą mamą, prawda?
Mówiłam otwarcie o tym, że urodziłam się w domu, w którym panował chaos. Widziałam, że moja mama przeżywała trudne chwile z moim kontrolującym wszystko ojcem. Dlatego właśnie oddalam się za każdym razem, kiedy ktoś próbuje mnie ograniczyć. To sprawia, że biorę nogi za pas.

Co masz nadzieję zaszczepić w Maxie?
Myślę o rzeczach, których nie mogę się doczekać żeby mu pokazać, kiedy będzie w odpowiednim wieku. Czuję, że bycie szczerą z moimi opowieściami i walkami może mu tylko pomóc. Myślę, że to ważne, żeby usłyszał o rzeczach jakie przeszłam, o moich najtrudniejszych chwilach, ponieważ są to momenty, które zmuszają cię by szczerze na siebie spojrzeć. Niektórzy ludzie tego nie potrafią. To dla nich zbyt przerażające. Ale kiedy tylko poczujesz się bezpiecznie, to zaakceptowanie siebie jest najwspanialszym uczuciem na świecie.



Możliwość komentowania jest wyłączona.