Rolling Stone [2012]

Trzej mężczyźni i diva.

(Przyjacielska) bitwa płci, która prowadzi The Voice; o najbardziej ekscytującym muzycznym show w telewizji.

Jesteśmy w samym sercu show. „The Voice” to rodzaj gry i najistotniejsze zasady, którymi kierują się trenerzy pozostają niewypowiedziane: spróbuj nie skrzywić się, gdy zmylony przesłuchaniami w ciemno wybierzesz potwornie brzydkiego piosenkarza, w trakcie wyboru zwycięzcy na etapie bitwy na głosy zawsze stwierdzaj, że podjęcie tej decyzji łamie ci serce niezależnie od tego jak łatwo ci ją podjąć i co najważniejsze nigdy, ale to przenigdy nie przerywaj Christinie Aguilerze, gdy ta akurat mówi.
Pewnego późnego popołudnia w cichym pokoju na zapleczu studia programu w Los Angeles, Aguilera siedzi skulona z bosymi stopami na białej kanapie obok pozostałych trenerów Adama Levine’a i Blake’a Sheltona. Popija kawę mrożoną i wciąż trzyma w rękach czwórkę najlepszych wokalistów w jej teamie zgromadzoną w trakcie 2 sezonu The Voice, który rozpoczyna się piątego lutego w najlepszym czasie antenowym, tuż po rozgrywkach Super Bowl. „W jednej z bitew na głosy wewnątrz mojej drużyny”, mówi, „ta dziewczyna i ten chłopak wykonują ‚Heart-Shaped Box” Nirvany i nie jestem pewna czy tego rodzaju utwory ludzie ode mnie oczekują…”
Jeśli już o tym mowa, Cee Lo Green – siedzący po przekątnej na skórzanym krześle, wpatrujący się w sufit – zwraca na siebie uwagę i zaczyna śpiewać utwór Kurta Cobaina swoim wysokim głosem: „Hey, wait! I’ve got a new complaint…”
Aguilera nabiera powietrza w usta przypominając seksowną rybę z rodziny rozdymkowatych, obraca swoją głowę z włosami w kolorze niemal białego blondu w jego kierunku, zaciska czerwone usta, a niebieskie oczy zaczynają się żarzyć ogromnym rozdrażnieniem. „Tak Cee Lo”, mówi brzmiąc tak jakby zwracała się do swojego 4-letniego synka, „tutaj jest podłoga!”
Cee Lo przestaje śpiewać, a Aguilera wybucha gromkim śmiechem i już po wszystkim mówi: „Obudziłeś go i teraz wchodzi wszystkim w pół zdania!”
Wydawać może się to mało prawdopodobne ale gwiazdy The Voice – najwyżej notowanego w zeszłym sezonie w rankingach oglądalności programu rozrywkowego NBC – mają zaskakująco ciepłe relacje poza kamerą jak na czwórkę ludzi, którzy będąc ze sobą w tym samym pokoju nie mają pomiędzy sobą prawdziwych interesów. „Spójrz na nas”, mówi Levine. „Relacje między nami są tak nieodpowiednie dla show biznesu i tak wspaniałe jednocześnie”.
Jak głosi ostatnio rozpowszechniana plotka, trójka z nich ostatnio wyrażała oburzenie co do zachowania Aguilery, włączając w to jej rzekome spóźnianie się, apodyktyczność i zarabianie od nich więcej pieniędzy – dzisiaj dowodów na jej prawdziwość tutaj nie ma. „‚Rzekomo’ to w tym przypadku słowo klucz”, stwierdza Aguilera śmiejąc się. Levine i Shelton niedawno uczestniczyli w trzydziestych pierwszych urodzinach Aguilery zorganizowanych w kręgielni na terenie Hollywood; Cee Lo się nie pojawił tylko dlatego, że w tym czasie był poza miastem.
Spędzili ze sobą mnóstwo czasu wzajemnie się testując. Oklahoma będąca rodzinnym miastem Sheltona – wokalisty z dziesięcioma numerami #1 na liście przebojów muzyki country, który jednak nie był zbyt rozpoznawalny przed debiutem The Voice w kwietniu zeszłego roku – cyklicznie jest obiektem żartów o wieśniakach. 35-letni Shelton jest ostatnio pod ogromnym wrażeniem lat 80., więc słucha na swoim iPhonie przez maleńkie głośniki utworu Young MC „Bust a Move”. Levine mówi żartując: „Blake myśli, że ten utwór miał premierę dwa tygodnie temu”. Pozostali trenerzy są także zazdrośni o jego wizerunek fajnego kowboja. „Blake może powiedzieć lub zrobić cokolwiek”, dodaje Levine. „Gdybym to ja powiedział: ‚Jestem pijany o 4 nad ranem!’, zostałbym zaatakowany. A w jego przypadku byłoby: ‚Jest fajnie, odpieprzcie się ode mnie. Właśnie zastrzeliłem pieprzonego łosia, możecie mnie za to pocałować w tyłek!’ Może powiedzieć cokolwiek mu ślina na język przyniesie.”
37-letni Cee Lo jest w tej grupie mianowany dziwakiem, władcą i jedynym obywatelem czegoś, co Shelton nazywa „Krainą Cee Lo”. W tej chwili ma na sobie czarny podkoszulek i długie czarne spodnie, plus sandały nałożone na stopy z białymi skarpetami. „Może założyć sandały na białe skarpety i wciąż będzie super fajny”, stwierdza Levine. „Jeśli ja bym coś takiego zrobił, Blake by się ze mnie nabijał”.
Jeśli Aguilera od czasu do czasu musi zachować się jak rasowa diva, niezależnie od tego czy kamera jest włączona czy też nie, z jej punktu widzenia jest to jedyny sposób by być twardym. „Musisz być całkiem silną dziewczyną by wytrzymać z mieszanką tych chłopców”, mówi. „Dzieje się tu dużo. Sytuacje, które tu występują są rodem szalonej szatni.”
Levine ze swoimi wytatuowanymi, przygotowanymi do uprawiania jogi rękoma wyeksponowanymi poprzez brak rękawów w koszulce odwraca się w stronę Aguilery. „Doprawdy, ostatnio zacząłem zdawać sobie sprawę, że przez cały czas jesteś otoczona trzema kolesiami i że musi to być dla ciebie niczym wrzód na tyłku”, stwierdza. Ale przyznają, że specjalnie dla niej poszli na pewne ustępstwa: „Przestaliśmy przy niej puszczać bąki!”
Aguilera wywraca oczami: „Chociaż w reklamie Super Bowl jest paskudne beknięcie”.

Wyłączając cebule, tomatocs i marihuanę, największą holenderską żyłką złota mogę być programy typu reality show bowiem zarówno Big Brother jak i Fear Factor powstały właśnie tutaj na długo nim dowiedział się o nich cały świat, a w 2010 roku twórca obu tych formatów, potwornie bogaty John de Mol, zaprezentował kolejny z nich: The Voice of Holland. Był absolutnie przekonany, że formuła programów typu American Idol czy X Factor uległa wyczerpaniu. „Sztuczka, która sprawdzała się przez lata – profesjonalne jury, które masakruje kompletnie pozbawionego talentu 16-letniego chłopaka noszącego rzemyki, który myśli, że jest Michaelem Jacksonem – zaczęła pokazywać słabe strony, ponieważ ludzie zaczęli rozpoznawać sztuczki i mechanizmy rządzące programem”, stwierdza de Mol.
Zamiast tego, skompletował sztab producentów, którzy przez ponad rok opracowywali nowe sposoby, a wśród nich rządzące tym formatem i obecnie rozsławione na cały świat przesłuchania w ciemno: trenerzy siedzą na czerwonych fotelach odwróceni plecami do przesłuchiwanego w danym momencie wokalisty, odwracają się do niego naciskając specjalny przycisk jeśli są zachwyceni jego umiejętnościami wokalnymi. Wyeliminowali również całkowicie element Williama Hunga [to uczestnik trzeciej edycji American Idol, który został skrytykowany przez Simona Cowella słowami „Nie potrafisz śpiewać, nie potrafisz tańczyć, jakiego rodzaju słów ode mnie więc oczekujesz?” – przyp.red.] by zamiast tego wypełnić program obrazem solidnie utalentowanych uczestników włączając w to skierowane przez Universal Music Group młode talenty. Kolejny zwrot w formule programu nigdy nie zawodzi i powoduje, że telewizyjne show zniewala: gdy więcej niż jeden trener chce mieć w swojej drużynie danego uczestnika, następuje moc dynamicznych zmian, bo oto wtedy ci sławni i bogaci trenerzy zmuszeni są błagać i płaszczyć się przed anonimową osobą.
Amerykańska wersja The Voice jest niemal identyczna co holenderska, aczkolwiek trenerzy są znacznie bardziej znani na arenie międzynarodowej niż Angela Groothuizen i Roel van Velzen. Ale to mógł być całkowicie inny program: autor tego reality show Mark Burnett pracował bowiem nad własnym pomysłem na muzyczną rywalizację, gdzie trenerzy-celebryci również wystawialiby do wokalnej rywalizacji drużyny złożone z wokalistów, wtedy Paul Telegdy , dyrektor NBC zajmujący się programami w paśmie wieczornym, zwrócił jego uwagę na The Voice of Holland.
Postanowili porzucić własną koncepcję show i zamiast tego spróbować na rynek amerykański importować The Voice i chociaż CBS także wyrażało zainteresowanie show de Mol bardziej przekonany był do współpracy z NBC, które ugrzęzło na czwartym miejscu wśród koncernów telewizyjnych. „NBC nie było oczywistym wyborem”, stwierdza de Mol. „Ale czułem, że to właśnie ono będzie najlepsze, ponieważ tak bardzo telewizja ta potrzebowała hitu, że dano by programowi promocję na jaką zasługuje.” NBC dostała prawa do programu, a Burnett cztery miesiące na znalezienie trenerów, skompletowanie zespołu i wyemitowanie show na antenie.
Adam Levine nie jest przeziębiony albo przynajmniej tego nie okazuje. „Aktualnie nie jestem chory, przysięgam”, mówi wydmuchując nos w chusteczkę w studiu telewizyjnym mieszczącym się we wschodnim Hollywood, gdzie spędza 12 godzin dziennie filmując niekończącą się serię ukazującą pracę z członkami jego drużyny. „Alergie na które cierpię doprowadzają mnie do szału”, stwierdza Levine. „Celebryci są takimi samymi ludźmi jak my – też mają katar.”
Przez pierwszą część dnia Levine – ubrany w białą koszulkę z wcięciem w kształcie litery ‚V’ i jeansy – i przybrany do pomocy trener Robin Thicke stoją obok lśniące, czarnego pianina (członek ekipy programu między ujęciami biegnie by je polerować) w studiu filmowym pomagając uczestnikom uporać się z akustycznymi wersjami utworów, które wykonają w trakcie bitw na głosy. Muszą udawać, że wokół nie ma wcale nie ma roju kamer, co okazuje się trudne: kiedy jedna z uczestniczek – wysoka blondynka z Kansas z delikatnym głosem usiłuje zaangażować się w „zwyczajne” przekomarzania z Levinem i Thickem, członek produkcji mówi przez zaciśnięte zęby „Zrób krok w lewo!”, dziewczyna odskakuje.
W porze lunchu Levine kieruje się do przyczepy pozbawionej rzeczy przygotowanych specjalnie dla niego i zaczyna jeść połączenie ziaren, kapusty włoskiej i łososia z plastikowego pojemnika.„Lubię odżywiać się zdrowo, ponieważ lubię się czuć dobrze”, stwierdza. „Dużą częścią cieszenia się z długiego życia jest brak kiepskiego samopoczucia”.
32-letni Levine nie czuje się na chwilę obecną zbyt dobrze co spowodowane jest jego alergią i faktem, że zeszły wieczór spędził pijąc do późna alkohol (w trakcie którego zostawił na poczcie głosowej swojego przyjaciela wiadomość w której śpiewał „Tyrone” Erykah Badu). Ale teraz ma pracę do wykonania, która wciąż dezorganizuje jego życie. „Nigdy nie śmiałem nawet przypuszczać, że będę osobą, która faktycznie pracuje”, stwierdza zarzucając nogi na ladę ze sztucznego drewna. „Zawsze sądziłem, że udało mi się od tego uciec poprzez śpiewanie w zespole. Powinienem żyć życiem rock & rollowca, bo wszyscy myślą że tak żyję!”
Gdy Burnett przybliżył Levinowi informacje na temat show, ten był nerwowy co do pomysłu zasiadania w jury. „Kiedy skończyłem 30 lat zacząłem myśleć sobie ‚Och…co ja tak naprawdę do cholery robiłem przez całe moje dotychczasowe życie?’ i sam sobie wówczas odpowiadałem ‚Daj spokój kolego, jest jeszcze milion rzeczy które chcę zrobić z moim życiem’. Zamierzam je zrobić. A The Voice był ogromną częścią tych pragnień”.
W tym samym czasie Maroon 5 wydawało się mieć okres stabilizacji. „Czuliśmy delikatną stagnację”, wyznaje. „Czuliśmy, że mieliśmy kilka hitów, wydaliśmy utwory, które trafiły w próżnię i doświadczyliśmy wielu wzlotów i upadków. Jesteśmy w trasie i być może nie gramy dla największej ilości ludzi, bo zdarzało się w naszym życiu, że grywaliśmy dla większej publiczności. Nie jest to publika beznadziejnie mała ale zdecydowanie nie tak duża, jak bywała wcześniej.” Levine wyznaje, że koledzy z zespołu wspierali jego udział w przedsięwzięciu, widząc to jako szansę na odświeżenie zainteresowania u ludzi – nawet jeśli wiązało się to z przesuwaniem dat koncertów. To było wyjątkowo mądre posunięcie: w trakcie poprzedniego sezonu Maroon 5 zadebiutowali z utworem „Moves Like Jagger” wspomaganym wokalem Aguilery, który stał się jednym z ich największych hitów.
Zawsze lubiący rywalizację – zwykł spędzać godziny walcząc wraz z kolegami z zespołu z utworem „Halo” – Levine jest zdeterminowany wygrać. „Myślałem sobie ‚Jeśli będę robić to, wykonam swoją pracę na 100 procent’. Nie spieprzę tego. Chcę być w pełni obecny w The Voice tak, jak jestem obecny jako wokalista na trasie. Więc zdecydowałem się na udział bardzo szybko. Przeprowadziłem rozmowy z pozostałymi osobami a oni zareagowali na to mówiąc: ‚Jasna cholera, stary, ty naprawdę traktujesz ten program poważnie.”
Levine szybko zaprezentował, że osobowością telewizyjną jest równie przekonywującą, co wokalistką będąc w stanie przyciągać do swojej drużyny najlepszych piosenkarzy w programie. „W końcu dostałem szanse pogadać”, wyznaje. „Wokaliści nie umieją prowadzić rozmowy. Ja stosunkowo dobrze artykułuję swoje myśli i uważam, że zasługuję, by ludzie się o tym dowiedzieli.” Aguilera, sfrustrowana, że tak łatwo przychodzi Levinowi namawianie uczestników, nazwała go na wizji sprzedawcą samochodów i rutyną stały się ich sprzeczki odbywające się przy włączonej kamerze. Pozorny konflikt – który niekiedy bardziej przypomina flirt – podsyca plotki o wzajemnej wojnie i sprawia, że cyklicznie pojawiają się zarzuty co do jej obecności w „Moves Like Jagger”.
„Nie mam żadnego konfliktu z Christiną”, stwierdza Levine. „Gdyby taki był, powiedziałbym Ci! Problemy z którymi zmierzam się na co dzień są małymi, głupimi sprawami, które w dłuższej perspektywie nie wpływają na nasze stosunki. Wkurzam się, że Christina się spóźnia, co… tak, zdarzyło jej się kilka razy. Ale pracuje nad tym jeśli o to chodzi. Dlatego więcej się o to nie wściekam, wiesz o czym mówię? Bawimy się ze sobą. Wiem o tym, że nie mam żadnego konfliktu z Christiną tak bardzo, jak bardzo ludzie nie chcą uwierzyć, że może to być prawda. Mam nadzieję, że z jej perspektywy też tak to wygląda. Czuję, że tak jest. Rozmawiamy ze sobą po programie, trzymamy się ze sobą i jest ok. Między nami jest dobra atmosfera.”
Wkrótce jego pora lunchu się kończy i musi zmienić koszulkę na inny top z dekoltem w kształcie litery ‚V’ do innych ujęć przygowujących uczestników do show, które nazywane są „sit and chats” [pol. siedź i gadaj] i które ciągną się, i ciągną. Pomiędzy ujęciami pokazuje Thicke zdjęcie swojej dziewczyny będącej modelką Victoria Secret („Jesteśmy ze sobą dwa lata. Dla mnie ten czas jest niczym wieczność”.), powtarza wskazówki Chrisa Rocka i narzeka na ciągle zajętych perkusistów. „Wszyscy marzą o byciu członkiem Dave Matthews Band”. Po tym jak kilka uczestników narzeka w jego obecności na zdenerwowanie, Levine zamyśla się. „W zeszłym roku było zupełnie inaczej. Nikt nie wiedział jak show będzie wyglądało, więc nikt się nie bał. Teraz mamy do czynienia z osławionym The Voice i wszyscy wariują ze strachu.”
Kiedy ekipa The Voice zabiera Levine’a na kolejny plan by nakręcić jeszcze inne sceny, on przesadnie rzuca „Chcę umrzeć, zaczynając być przemęczonym całym dniem nagrań.
„Czy mogę przynajmniej wziąć coś, co może mi się przydać, gdy będziemy nagrywać? Kto wziął lubrykant?”, dodaje prawdopodobnie przywołując wywód Aguilery o szatni. „Potrzebuję szkocką i BJ!”
Cee Lo Green studiuje uważnie hotelowe menu i potrząsa głową. „Jedzenie, które tu podają jest jak dla mnie trochę zbyt wyszukane”, stwierdza. Znajduje się w apartamencie na 54-tym piętrze hotelu mieszczącego się na Manhattanie, gdzie zdalnie sterowane zasłony zasłoniły częściowo widok na rzekę Hudson. Ma na sobie ogromny, biały T-shirt i czarne dopasowane spodnie; ciało pokryte ma istnym labiryntem tatuaży, włączając to wytatuowane słowa ‚myśl’ na prawym nadgarstku i ‚dwa razy’ wytatuowany na lewym (odnoszą się one do wersu utworu „Crazy” Gnarls Barkley a poza tym, jak sam stwierdza, „to w ogóle jest dobra rada”).
Ostatecznie decyduje się na sałatkę Cobb, ale po namyśle stwierdza: „Czy awokado to dobry wybór?” Cee Lo stara się uważać na to co je i wcale nie dlatego, że Levine zwykł nabijać się z jego wielkiego brzucha powtarzając „Zbliżyliśmy się właśnie do sklepu spożywczego”.
„Od zawsze jestem wielkim facetem”, stwierdza Cee Lo. „Nie jestem pewien czy chciałbym być szczupły tak jak Adam. Nie sądzę by tak szczupła sylwetka się w moim przypadku sprawdziła. Nie chcę rozczarować tych wszystkich kobiet. Doprawdy, one uwielbiają to jak wyglądam.” (Później, po namyśle, dodaje, że praktycznie nie ma czasu na umawianie się z kobietami. „Pracujemy tak ciężko, że będę największym szczęśliwcem na ziemi jeśli pod koniec dnia uda mi się pójść na masaż”)
„Mimo to, chcę być zdrowy. Straciłem kilu dobrych przyjaciół, choć jak sądzę nie chodziło tu tylko o ich wagę. Ostatnio zmarł mój przyjaciel Heavy D, przyjaźniłem się również z Patricem O’Nealem. Wiesz, po prostu patrzę na nich i zauważam pewne podobieństwa między nami. Chcę być zatem tak zdrowy, jak to tylko możliwe. Mam małego syna i chcę jeszcze długo móc być z nim na tym świecie.”
Cee Lo również mierzy się niemal codziennie z bólem spowodowanym wypadnięciem krążka międzykręgowego a stan ten pogarsza poprzez nieustające podróżowanie. The Voice jest dla niego szansą, choćby przez chwilę, na życie bez ciągłych podróży; poszukuje również willi w Las Vegas.
Z bardziej praktycznego punktu widzenia, wokalista widzi swoją obecność w show, osławiony brzuch i inne kwestie jako zwycięstwo „normalnych ludzi. Czuję, że w tym świecie jest tak wiele wykreowanych wizerunków i fałszywych osób. Uważam, że ktoś taki jak ja przywraca to do normalności. Ludzie wyglądający jak ja są w zdecydowanej większości. To nasza siła, oto nadszedł nasz czas. Czuję się z tym wspaniale, nieswojo, dziwacznie i wyjątkowo. I tak, czuję się piękny. Niczym w utworze Sly Stone; wszyscy jesteśmy gwiazdami.”
Pewne gwiazdy nic nie poradzą, że błyszczą jaśniej od innych. Aczkolwiek jak Aguilera zademonstrowała coś innego w trakcie nagrania swoich ujęć pracy z uczestnikami nad ich występami. „Po prostu chcę być tu by was wspierać i dodawać wam moi drodzy odwagi”, stwierdza wokalistka do jednego z uczestników, który ewidentnie się popisuje swoim operowym głosem i kobiety z kręconymi włosami będącej pod wpływem Celine Dion. Cała trójka stoi wokół pianina umiejscowionego pod wielkim kryształowym żyrandolem w wynajętej specjalnie na potrzeby nagrań posiadłości Silver Lake. Aguilera, jakby od niechcenia, demonstruje im wysoką nutę jaką powinni zaśpiewać, a dźwięk wydobywający się z jej gardła jest tak czysty, przeszywający i wysoki, że praktycznie rozkłada na łopatki członków jej drużyny. „Trochę głośno”, mówi później chichocząc.
W czasie, gdy Burnett na szybko starał się przygotować The Voice do emisji, jego koledzy w kółko powtarzali mu tylko jedno zdanie: „Nigdy nie uda ci się zaangażować Christiny Aguilery do tego programu”. Widział w niej niezbędną osobą by show było czymś całkowicie nowym na rynku telewizyjnym i wiarygodnym jednocześnie. „Powtarzałem sobie: ‚Christina Aguilera jest głosem swojego pokolenia'”. Naciskał więc na spotkanie z wokalistką. Podpisała kontrakt dopiero, gdy Burnett zapewnił ją, że w programie nie będzie poniżania uczestników w stylu Simona Cowella.
Aguilera właśnie przeszła przez coś, co nazywa „ciężkim rokiem”. W 2010 roku rozwiodła się ze swoim mężem, wydała album (syntezatorowy Bionic) i film (Burleska, z Cher) które zostały kiepsko przyjęte oraz odwołała trasę koncertową. „Rozwodząc się, każdy przechodziłby trudne chwile”, stwierdza, „ale będąc kobietą obserwowaną pod lupą opinii publicznej, kwestia rozwodu staje się znacznie trudniejsza.”
Czuła, że „potrzebuje odpocząć chwilę od samej siebie. W tamtym czasie nie sądziłam, że show stanie się aż tak popularne. Bardziej myślałam sobie: ‚Ten program ma naprawdę dobrą koncepcję jeśli idzie o możliwość doświadczenia czegoś nowego, dania czegoś uczestnikom od siebie i być może ponownego zainspirowania się jako artystki'”.
Nawiasem mówiąc, obecnie pracuje nad kolejnym albumem. „Tworzę płyty tylko wtedy, gdy czuję taką usilną potrzebą i gdy chcę coś na nim konkretnego ludziom przekazać. A teraz, po tych dwóch latach od ostatniego albumu, mam bardzo wiele do opowiedzenia. Wręcz kilka lat. Mam do przekazania ludziom opowieści o złych chwilach, których doświadczyłam. Bardzo złych chwilach.”
Kobieta, która niegdyś kroczyła dumnie w skórzanych spodniach z wyciętym tyłem wokół pupy (z wideoklipu do utworu Dirrty, o których Cee Lo ze wstydem przyznał, że są jego ulubionymi) może wydawać się teraz nadzwyczajnie wrażliwa. Cieszy się, że The Voice pokazał jej „bardziej delikatną stronę” i tak samo zachowuje się poza kamerą. Długo rozmawiała z Sheltonem w trakcie after party po zakończeniu poprzedniego sezonu programu, które odbyło się w jego domu. Niespodziewanie powiedziała mu wtedy: „Wydaje mi się, że mnie nie lubisz”. Shelton zawołał wówczas swoją żonę, Mirandę Lambert, która wyznała że kilka lat temu podarowała mężowi na jego urodziny osobiście podpisany przez Aguilerę tourbook z jednej z jej tras koncertowych. „Christina jest moją ulubioną wokalistką”, stwierdza Shelton (który także przyznaje, że był „mocno zauroczony” jej osobą – nawet określił ją jako swoją małżeńską „bezpłatną kartę wstępu”, nigdy nie spodziewając się, że może ją spotkać). „Powiedziałem Christinie, że nigdy nie zapomnę jej twarzy. Oczywiście, teraz znając Christinę, zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie to ktoś z jej ekipy złożył ten autograf.”
Podczas, gdy mężczyźni spędzają ze sobą czas, Aguilera często kieruje się do swojej przyczepy by spędzić te chwile z synkiem Maxem. „Christina… Nie rozumiem dlaczego ludzie obrzucają ją tak bardzo błotem”, stwierdza Cee Lo. „To fajna kobieta. Cicha. Chce odnosić sukces we wszystkich dziedzinach, włączając w to macierzyństwo. Nigdy nie doświadczyłem z jej strony złego traktowania. Głównie dlatego, że nie spędza z nami dużo czasu. Zamiast tego przebywa ze swoją osobistą ekipą. Jesteśmy facetami więc wychodzimy wypić piwo i pogadać o głupotach – widocznie dogadujemy się ze sobą znacznie lepiej. Jej trudność sprawia umówienie się z nami. Jest typem osoby skupionej na własnych sprawach. Szanuję to. Wiem, że jest częścią machiny biznesowej. Wystarczy na nią spojrzeć by się o tym przekonać. Wokół niej kręci się zawsze około 17 osób!”
Możesz nazywać ją divą tak długo, jak długo Aguilera jest czymś zainteresowana. „Oczywiście. Halo! W ogóle zdajesz sobie sprawę z kim rozmawiasz? Jestem kobietą, asertywną kobietą a ponadto pracuję nad The Voice i jestem znana z potężnego głosu – wybacz ale także jestem świetną wokalistką – więc rozumiesz, że muszę być zaszufladkowana i nazywana ‚divą’. I jeśli to słowo ma oznaczać, że jestem asertywna i wiem czego chcę w życiu, to z dumą będę nosić ten tytuł aż do śmierci”.
Bardzo dobrze za to potrafi ignorować plotki na temat programu i swojego życia. „W tej chwili możesz powiedzieć na mój temat cokolwiek ci przyjdzie do głowy i nie zrani mnie to”, wyznaje. „Zwykłym hałasem jest dla mnie to, co dzieje się na zewnątrz mojego domu, co nie jest moją wizją artystyczną i moim celem w życiu. Skupiam się na tym, gdzie chcę dalej poprowadzić moją karierę. Ten pociąg w najbliższym czasie nie zwolni. Kiedy nadejdzie mój czas, chcę być na scenie, mając 80 lat, śpiewając stare bluesowe utwory, z laską w ręce skrzecząc do mikrofonu.”

Levine bierze głęboki wdech, spogląda na pozostałych trenerów i wyznaje: „To zabrzmi obrzydliwie i pewnie się porzygacie, ale muszę to powiedzieć – kocham was! Poważnie!” Aguilera dotykając jego ramienia mówi: „Awww, Adam!”. Lubi mu przypominać, że w zeszłym sezonie tak naprawdę niczego nie wygrał. To Javier Colon triumfował, nie on. „Zgadzam się z tobą”, stwierdza Levine. „Nie wygrałem tego gówna. Nie otrzymałem pocztą mojej nagrody od The Voice… Wdrapałem się na szczyt za wcześnie i teraz mam przesrane!” Nagle Cee Lo wyprostowuje się na swoim krześle i rzuca w kierunku pozostałej trójki: „Jak sądzicie, ile sezonów będziecie trenerami?” Szczęki im opadły.„Dlaczego o to pytasz?”, stwierdza Aguilera. „Bo to nie jest dobre pytanie i będzie na nagraniu!” „Sam się któregoś dnia nad tym zastanawiałem” kontynuuje niewinnie Cee Lo, „bo ten program jest tak świetny, że mógłby się zakończyć w tej chwili”. (Za kulisami de Mol zasugerował, że zmiana trenera lub dwóch po kilku latach od premiery show na antenie „nadałoby mu nowy blask”, a prezes spółki NBC Bob Greenblatt dodał: „Uwielbiamy tych trenerów ale jeśli którekolwiek z nich powiedziałoby ‚Nie wiem czy będę w stanie uczestniczyć w tym roku w show’, wówczas spróbowalibyśmy go zastąpić. Sądzę, że show mogłoby być wówczas w dalszym ciągu emitowane na antenie jeśli do takiej sytuacji by doszło.”) Aguilera wzdychając mówi: „Nie sądzę Cee Lo by to był czas i miejsce na tego typu rozmowy!”. „Mógłbym być trenerem w tym do końca”, wyznaje Cee Lo. Levine nie wytrzymuje i sięgając po mój dyktafon krzyczy: „Wyłącz to do cholery!”
Zamiast tego pytam Aguilerę czy z powodzeniem byłaby w stanie trenować swoich obecnych kolegów z jury. „Może nie tyle trenować, co mogłabym nauczyć ich innych rzeczy”, wyznaje, „na przykład mogłabym dać każdemu z nich klapsa”. „Whoa!”, odzywa się Cee Lo, który najwyraźniej wyobraził sobie sceny z Dirrty. „Nie w ten sposób”, mówi Aguilera, a faceci wydają z siebie jęk zawodu. „Mimo to, wszyscy zasługują na klapsa” – dodaje. Po czym Levine stwierdza: „Nie wątpię. Daj mi klapsa do cholery!”



Możliwość komentowania jest wyłączona.