Marie Claire [2012]

Powalająca Diva

Mówcie, co chcecie o Christinie Aguilerze – ona już to wszystko słyszała (i wcale się tym nie przejęła). Zaraz po swoich 31. urodzinach, ikona popu zgodziła się w końcu jasno wyjaśnić sprawy dotyczące jej rozwodu, plotek w tabloidach oraz swoich nowych kształtów. Jakby nie było, to do Xtiny należą ostatnie słowa.

Christina Aguilera w każdym calu wygląda jak wytrawny wykonawca, niezależnie od tego, czy występuje przed tysiącami fanów – czy jest w środku PR-owego kryzysu. Usadawiając się na białej sofie po sesji zdjęciowej, jej platynowe włosy spływające kaskadą na ramiona, powieki ciężkie od brokatu, piosenkarka zdaje się być spokojna, gotowa do wywiadu. Mając okazję rozmawiać z Aguilerą już w przeszłości, wiem, że jest ekspertem od dawania sprytnych, szybkich komentarzy na tematy, na które chce rozmawiać – tak samo jak zwinnie omijać zagadnienia, które woli przemilczeć. Obecnie, stąpaliśmy po gruncie, na którym ciężko było się odnaleźć. W 2010 roku, [Christina] złożyła papiery dotyczące rozwodu z producentem wykonawczym, Jordanem Bratmanem, który był jej mężem przez 5 lat; w tym samym czasie, jej album Bionic okazał się być porażką komercyjną i nie zebrał przychylnych opinii wśród krytyków. Piosenkarka nie miała się również dobrze na notowaniach box office’u: krytycy zbombardowali negatywnymi komentarzami Burleskę, jej debiut filmowy, którym wystąpiła wraz z Cher. Do tego dochodzi niesławny, zeszłoroczny występ na Super Bowl, na którym to Aguilera pomyliła tekst hymnu narodowego. Miesiąc później, podczas wypadu na miasto ze swoim chłopakiem – asystentem produkcji Mattem Rutlerem – została aresztowana za bycie pod wpływem alkoholu w miejscu publicznym (zarzuty zostały później wycofane).
„To był ciężki rok,” Aguilera przyznaje, kręcąc głową. „Pomiędzy moim rozwodem i wieloma innymi rzeczami, przez które przeszłam, dużo się wydarzyło. Każdemu jest ciężko przechodzić przez to publicznie. Ale kiedy jesteś celebrytą i ciągłą obserwacją, jest jeszcze ciężej o dodatkowe 58 milionów. Po tym wszystkim, moja skóra stała się jeszcze grubsza.” Badania wskazują na brak oznak słabości: ostatnio, Christina była wystawiona na okrutność tabloidowych artykułów na temat przyrostu jej wagi („Nigdy nie byłam taka gruba!” wołała Kelly Osbourne w programie E! Fashion Police). Odpowiedzią Aguilery jest ignorowanie tematu. „Bywałam na szczytach, bywałam również na dołach; przeżyłam całą gamę takich rzeczy w show-biznesie. Bycie zbyt chudą. Bycie większą. Byłam krytykowana niezależnie, po której stronie stanęłam. [Takie słowa] To hałas, który blokuję automatycznie. Kocham moje ciało. Mój chłopak koooocha moje ciało. Mój syn jest zdrowy i szczęśliwy i to liczy się dla mnie najbardziej.” Odmiennie od innych gwiazd Hollywood, które obsesyjnie liczą każdą kalorie, Aguilera zapewnia, że nigdy nie czuła się lepiej ze swoją figurą. „Posiadam pewne fizyczne cechy, które lubię bardziej niż cokolwiek innego. Każdy posiada takie cechy,” mówi. „Kiedy pracowałam nad Burleską, schudłam tak bardzo, że byłam wręcz za chuda. Nie ważę się – wszystko zależy od tego jak czuję się we własnych ciuchach. To, co wygląda dobrze na jednej osobie, wcale nie musi pasować innej sylwetce. Mam to do siebie, że czuję się bardzo pewnie w swojej skórze. Trzeba do tego dorosnąć, ale wszystko zależy od tego, czy akceptujesz siebie i swoje ciało.”

Aguilera kocha swoje ciało tak mocno, że mogłaby obwiązać je wstążeczką i podarować całemu światu. W programie muzycznym The Voice, nadawanym przez stację NBC, piosenkarka jest jedyną kobietą w jury, które składa się z Cee Lo Greena, wokalisty Maroon 5 – Adama Levine’a oraz piosenkarza country Blake’a Sheltona, a mimo wszystko nie przeszkadza jej to w noszeniu minispódniczek, gorsetów, czy 15-centymetrowych Louboutinów, które stały się już jej znakiem rozpoznawczym. A jednak, pomimo platynowej rutyny w stylu Betty Boop („To nazywa się show biznes,” mówi Aguilera), The Voice, w którym piosenkarka występuje w roli mentorki dla wszystkich chcących zostać gwiazdą pop, zwraca uwagę na cechy, które wcześniej [w Christinie] nie zauważyliśmy: opiekuńcza, zabawna, flirtująca. Najpiękniejszymi momentami całego show są próby, na których to [Christina] pozostaje sam na sam z uczestnikiem, dając mu rady i inspiracje. W tych niepisanych scenach, Aguilera brzmi i wygląda jak większość z nas: doświadczony niedobitek, który miał swój udział w triumfie i bólu, jednak dalej pnie się w górę.

Ostatnie trudy Aguilery sprawiły jakoś, że ta zmiękła, stając się samotną matką za dnia, wieczorem przemieniając się w divę, a dzisiejszego popołudnia ubrana w staromodne koszulki baseballowe, spandeksowe legginsy i – oczywiście – Louboutiny nabite złotymi ćwiekami. Ale wcześniej, kiedy miała zwyczaj chować się pod kostiumami (pamiętacie to charakterystyczne maźnięcie czerwoną szminką?), teraz piosenkarka patrzy na swoją pracę z większej perspektywy. „Kocham teatralność, a występowanie to czynność, dla której zostałam ściągnięta na Ziemię, ale jest w tym powierzchowność,” mówi. „Kiedy byłam młodsza, żyłam dla mojej sztuki i mojej pracy; chciałam, aby to było cały czas jak Back To Basics [ostatni album Aguilery, który został nagrodzony statuetką Grammy]. Macierzyństwo sprawiło, że zdałam sobie sprawę, kim jestem poza moją karierą.”

Aguilera, choć może to dziwić, skończyła w grudniu 31. lat. Pomimo młodego wyglądu, w przemyśle można nazwać ją weteranką, która swój telewizyjny debiut zwieńczyła już prawie dwie dekady temu, jako Muszkieter w disnejowskim Nowym Klubie Myszki Mickey. W wieku 19. lat, stała się fenomenem na listach Billboardu wraz ze swoim debiutanckim krążkiem, który sprzedał się w ponad 8. milionach egzemplarzy i zagwarantował jej statuetkę Grammy za Najlepszego Nowego Artystę. Prywatnie jednak, Christina zmagała się z trudną przeszłością. Wielokrotnie wspominała o swoim ojcu – wojskowym – który znęcał się nad jej matką ([ojciec] odpiera te zarzuty) i ciągał swoją rodzinę po całym kraju, od bazy do bazy. Aguilera pamięta, jak pędziła po schodach na górę do swojego pokoju, by móc śpiewać przy oknie – móc robić cokolwiek, by uniknąć walki. Gdy w lipcu 2005 roku poślubiła Jordana Bratmana i trzy lata później urodziła swoje pierwsze dziecko, synka Maxa Lirona, myślała wówczas, że znalazła spokojne schronienie, jednak stan błogości nie trwał długo.
„Decyzje, jak do tej pory, były podejmowane ze względu na dobro Maxa,” Aguilera przyznaje. „Wszystko wyszło od chęci zawarcia pokoju, nie stworzenia chaosu. Wychowałam się w domu, w którym panował chaos i to jedna z tych rzeczy, dla których nie mam cierpliwości. Muszę otoczyć mojego syna pozytywnymi, silnymi relacjami, aby mógł poczuć się jak w spójnej rodzinie.” Obraz podupadłej rodziny jest jak klątwa dla piosenkarki, która mówi, „Nie wierzę w nie. [Jordan i ja] robimy zdjęcia razem w szkole Maxa, aby pokazać, że nie istnieje żadna uraza. Dzieci z rozbitych rodzin czują się złamane, kiedy rodzice każą im wybierać. Jest wiele rodzajów rodzin; ja staram się skoncentrować naszą ma Maxie i jego szczęściu.”
Ale samotne wychowywanie dziecka może dać się czasem we znaki, piosenkarka przyznaje. „Ciężko jest nie mieć spójności partnerskiej w codziennym życiu. To walka. Ale nie mogę wymienić mojego byłego męża [jako problemu], ponieważ jest on tak samo oddany i jest świetnym ojcem dla mojego syna. Zawsze staramy się upewnić, że stawiamy Maxa na pierwszym miejscu. Otrzymuję pomoc od rodziny i dobrzy ludzie otaczają mnie i wspierają moją karierę. Nie mogłabym robić tego, co robię, bez wsparcia silnej drużyny.”

Wybryki Aguilery są rutynowo uwieczniane przez falangę paparazzi, którzy nie opuszczają jej na krok. Ale nie myślcie, że tylko balety jej w głowie. Jest wręcz przeciwnie. Nadzwyczajna etyka pracy piosenkarki jest dobrze znana w przemyśle muzycznym. W ostatnich dniach, gdy nie nagrywa kolejnych odcinków The Voice, Christina przesiaduje w studio, pracując nad najnowszym albumem, który opisuje, jako „silne, szczere podejście na pozwolenie światu na ujrzenie w niej osobę ocalałą”. Jako oddana, żeby mówić skromnie, filantropistka, Aguilerze przyznaje się zasługa za pomoc w zebraniu 22 mln dolarów na rzecz World Food Programme, które walczy z problemem głodu na świecie. W domu jest zazwyczaj każdej nocy, aby ułożyć Maxa – który ma teraz 4 lata – do snu, ale czasami zdarza jej się wymknąć. Piosenkarka przyznaje, że lubi okazyjne wypady wieczorami – „Mama jest nocnym markiem,” mruczy – ale uwzględnia również czas dla siebie, o którym inne pracujące mamy mogą tylko pomarzyć. „Zmywam makijaż, zakładam dresy. Potulny t-shirt, bose stopy,” mówi. „A później już wszystko koncentruje się na moim łóżku. Tam leży piękny, kudłaty dywanik, do samego łóżka prowadzą schody, a nad nim rozpościera się wielki baldachim. Kocham moje łóżko. Wszystko w nim robię – przyjmuję nawet spotkania! To moje sanktuarium.”
Jest już ciemno, gdy zaczynamy zbierać się i kończyć rozmowę – czas dobranocki dla Maxa. Christina wciąż pozostaje w refleksyjnym nastroju, gdy się żegnamy. „Czas leczy rany,” mówi. „Czasami musisz się przebić przez ten ból i złamane serce, by móc przejść na drugą stronę i dotrzeć na szczyt.” Stojąc, piosenkarka ledwo dosięga do moich ramion, nawet będąc w szpilkach, jednak pochyla się z zamiarem urzeczenia mnie przyjacielskim uściskiem. „Mam teraz 31. lat,” kontynuuje. „Oto nowy rozdział w życiu kobiety, gdzie chcesz po prostu złapać życie” – zaciska dłonie w pięści – „no cóż, przecież nie powiem, że za jaja!” (mimo wszystko, jest teraz mamą). Śmieje się, a jej wielkie, niebieskie oczy powiększają się jeszcze bardziej. „Chcesz złapać życie, uściskać je, i żyć nim jak najmocniej się da.”



Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.