GQ [2010]

Stołek obity absurdalnym zwierzęcym wzorem, kuluary jak buduar, czerwone światło w windzie, które przy wysiadaniu przyprawia o zawrót głowy. Ten labirynt na bulwarze La Cienega nazywa się „SLS” i jest hotelem. Jest jedynym miejscem w mieście gdzie człowiek może się stuprocentowo zgubić. „Proszę iść w lewo przy rzeźbie małpy” – mówi konsjerż. Czy jednak nie była to rzeźba żyrafy?
Christina Aguilera stoi w świecie Philippa Strack’a [projektant wnętrz – przyp. red.]. Ostatnio zaprezentowała tutaj swoje perfumy. Z kolei dzisiejszego popołudnia będzie to album „Bionic”. Nowa Christina, po urlopie macierzyńskim ma krzykliwe, czerwone usta na okładce swojej płyty. Nigdzie nie widać ciążowego tłuszczyku, zamiast tego dostrzegamy kobietę „Bionic”. Tytuł albumu wiernie oddaje sens „nadludzkości” kobiety, lub w tym przypadku „nadkobiety” połączenia maszyny i kobiety, która podoła wszystkiemu. I jest też blondynką.

„Nikt nie powinien wstydzić się tego, co chce wyrazić poprzez swoją sztukę.”

30 letnia Christina Aguilera przypomina dominę, która wróciła do platynowego blondu, do tego założyła czarną, lateksową sukienkę i ma wyraziste spojrzenie. Nie jest to jednak styl Lady Gagi, przypomina to raczej inspirację ‘Vogue’ i ‘Express yourself’ Madonny. W tym etapie ‘kontroli wrażeń’ Aguilera również niewątpliwie się odnajduje. „Mam teraz więcej kontroli nad moim życiem i moją pracą niż kiedykolwiek. Myślę, że nikt nie powinien się wstydzić tego, co chce wyrazić swoją sztuką. Ani w kreatywnym ani w seksualnym rozumowaniu” – mówi o sensie i celu jej nowego lateksowego stroju. Wypowiadając to zdanie ma się na myśli młodą Madonnę, tańczącą nocami w Miami z ładnymi chłopcami i dziewczętami na szklanym stole. Pomówimy jeszcze o pocałunku.

„Od początku jej kariery, jako młoda Diva nieustannie dodaje gazu.”

Gdy Madonna miała 30 lat wyrzuciła całą swoją dziewczęcą garderobę i po raz pierwszy ubierała się jak kobieta, nie chciała znaleźć wśród swoich ubrań już nic słodkiego. Około 30 lat – Aguilera ma teraz 29 – to wiek, w którym kobiety chcą po raz pierwszy zademonstrować swoją twardość. Pokazują jak na wyluzowane i samodzielne mogą być. Wychodzą z założenia, że teraz wiedzą wszystko. Myślą, że skończenie 30 lat to magiczna granica. Seks jest eksponowany, fałszywa sentymentalność i romantyzm lat 20 zanika.
Kilka lat później zdają sobie sprawę, że to tylko stek bzdur, które wymyśliły mając 30 lat. Ale w tym przypadku, Aguilera ma dopiero 29, i czuje się „tak dobrze jak nigdy, teraz jestem prawdziwą kobietą z dzieckiem, która może mieć kontrolę nad wszystkim.”
Aguilera nie potrzebowała nigdy wielu bodźców czy pomocy. Od początku jej kariera młodej Divy nieustannie nabiera tempa, należy do drużyny ‚Super gwiazd’, bo tak po prostu chciała. Mały przykład: „Magazyn ‚Ok!’ i ‚People’ doprowadziły do najgorętszej wojny cenowej, gdy przyszło do publikacji pierwszych zdjęć jej syna Maxa”.

„Jest wśród 20 najbogatszych kobiet w show biznesie.”

Muzycznie Aguilera od początku wiedziała, co chce robić, a co nie zawsze było konwencjonalne. Pracowała z wielkimi muzykami z gatunku Indie czy Hip Hopu, zbudowała własne imperium. Aguilera jest jedną z 20 najbogatszych kobiet w show biznesie.
Nigdy nie popadła w swoim życiu w efekt jo-jo, nie była na drakońskiej diecie, nie uzależniła się od mrożonego karmelowego latte na wynos ze Starbucksa i leków na receptę tak jak Britney Spears, jej koleżanka z czasów Klubu Myszki Mickey, programu w którym występowały z Justinem Timberlake’iem.
Również prywatnie nie jest u niej źle. W 2005 roku wyszła za mąż za Jordana Bratmana, a w 2008 roku na świat przyszedł ich syn Max. Rodzina Aguilery mieszka w byłym domu Ozzyego Osbourna. Gotyckie klamki domu pozostały na swym miejscu. Tak jak już wspomnieliśmy, ona uwielbia te wszystkie absurdalne detale. Moglibyśmy pomówić też otwarcie o ubraniach jakie nosi.

„Jest wyjątkowa.”

W przeprowadzanym wywiadzie tylko szeptano. Więc jednak Alarm-Div?
„Ona jest wyjątkowa” – szepcze jej stylista. Jest bardziej podekscytowany niż wszyscy inni razem wzięci. Krótkie, super blond włosy na okładce „Bionic” to jego pomysł. Nawet wtedy Christina ma fryzurę jak Madonna w „Vogue” – krótkie i zafarbowane na platynowy blond włosy. „Można dostrzec moje ręce w wideoklipie do Not Myself Tonight” [chodzi o ręce stylisty – przyp. red.]
Nie jest to jednakże kopiowanie. Aguilera jest na tyle doświadczona, aby wiedzieć, że czysta nostalgia nie oznacza od razu bycie „Glamour”.
Napisała piosenkę „Glam”, której możecie posłuchać na płycie. To brzmi, jak „Vogue” 2010 roku, ale w przeciwieństwie do utworu Madonny „Glam” jest poświęcona Johnowi Galliano i jego modelkom przez co moda roku 2011 roku jest w pewien sposób uformowana dzięki Christinie Aguilerze.

„Mały biust, szczupłe ramiona…”

W słabo oświetlonym hotelowym pokoju siedzi w fotelu. Dwunastocentymetrowe brokatowe Louboutiny leżą na podłodze, kolana blisko siebie. Włosy uczesane na tak jak w klipie do „Not Myself Tonight” wyglądają bardzo delikatnie. Mały biust, szczupłe ramiona, obok niej stoi kubek ze Starbucksa.
Kiedy zaczynamy, ściąga marynarkę. Nie podaję jej ręki, ponieważ boję się, że mogę w ten sposób uszkodzić tę filigranową kobietę. Oczy ma ogromne, niebieskie. Wygląda jak seksowna Smerfetka.
Jej głos na „Bionic” brzmi inaczej: jest twardy, wyszkolony, wypróbowujący wszystkie oktawy. To maleństwo siedzące w fotelu czeka na wydanie albumu w czerwcu tego roku, by móc stoczyć ciężki wyścig z innymi piosenkarkami pop: Britney, Mariah, Alicią i Lady Gagą.

GQ: Christina, jaką stronę Twojej osobowości będziemy mogli zobaczyć na Bionic?
Och, ten album jest poświęcony przede wszystkim robotycznym elementom mojego głosu. Kocham elektroniczną muzykę, zawsze chciałam stworzyć coś w tym stylu.

GQ: Pamiętasz twoje pierwsze zetknięcie się z muzyką techno i elektro?
Gdy miałam 15 lat usłyszałam „Firestarter” The Prodigy. Bardzo spodobała mi się surowość tego utworu i jeszcze ten głos (śpiewa „Firestarter” z brytyjskim akcentem). Zawsze marzyłam o tym, by zrobić kiedyś album elektro. Na „Bionic” słychać moją słabość do mocnych melodii i brzmień. Lubię tę mechaniczność brzmienia.

GQ: Porozmawiajmy o konkurencji w Twoim biznesie. Myślę, że każdy kłamie, twierdząc, że rywalizacja jest mu obojętna.
Nie myślę o tym w ogóle. Wszystko, co nie jest związane z moim osobistym pomysłem na muzykę i kreatywnością, nie ma dla mnie znaczenia. (Mówiąc to nie patrzyła w oczy tłumacząc, że panicznie tego boi, ponieważ jest to wyjątkowo – z jej perspektywy – intymne)

GQ: Ciekawe, często można usłyszeć to od mężczyzn. Kobiety raczej zastanawiają się, czy ludziom spodoba się coś czy jednak nie.
Ja nie. Gdybym zawsze robiła tylko to, czego ludzie chcą ode mnie, nigdy bym tak daleko nie zaszła, niezależnie od tego czy byłabym kobietą czy mężczyzną. Kiedy nagrywam płytę, praktycznie zamykam się sama w sobie. Nie słyszę nic innego prócz własnego wewnętrznego głosu. Tak było przez ostatnie kilka miesięcy.

GQ: Czy oznacza to, że nie słyszałaś i nie widziałaś Lady Gagi w ciągu ostatnich kilku miesięcy? Teraz wiele osób porównuje „Bionic” do brzmienia Lady Gagi.
Jestem pewna, że to robią. (Przerwa. Dłuższa przerwa. Ale co właściwie powinna jeszcze powiedzieć? Popija ukradkiem swój napój ze Starbucksa.)

GQ: Lady Gaga jest bardzo często naga lub półnaga. Czy żeby ją prześcignąć musisz obnażyć się podobnie jak ona?
Mogę mówić tylko o moim seksie. Nigdy nie byłam silniejsza i atrakcyjniejsza niż teraz. Seks był zawsze dużą częścią mnie w mojej pracy ale również prywatnie. Dzisiaj czuje się lepiej niż kiedykolwiek w mojej skórze. Zrozumiałam dokładnie, że dostaję to, czego chcę.

Seks. Żaden seks słodkiej lolity. To było dokładnie to, co zawsze odróżniało ją od Britney Spears. Aguilera zdjęła uszy Myszki Micky dużo wcześniej. Nadeszło, przynajmniej dla Ameryki, prawdziwie ryzykowne przedsięwzięcie. Od jej klipu „Dirrty” (skórzane spodnie, widoczne pośladki, walcząca w błocie) stwarza według obywateli USA nieocenione zagrożenie dla nieletnich, poprzez kreowanie wizerunku epatującej seksem nastolatki. Jej babcia wiedziała, co pomyśli Ameryka. „Prawie umarłam, kiedy zobaczyłam jak niewiele miała na sobie. Zadzwoniłam do jej matki i powiedziałam: O mój Boże, co Christina robi? Uważam, że to takie przykre.” Ale Christina lubi i chce rozmawiać o seksie. Z przyjemnością opowiada o wypadzie na zakupy do Coco de Mer (ulubiony Sexshop gwiazd Hollywoodu) czy jej kolekcji Banksy’ego. Można więc bez skrępowania porozmawiać o pierścionku używanego w trakcie seksu, który jest jednym z elementów jej nowego wizerunku.

GQ: Pierścionek, który nosisz na zdjęciach jest od cenionej projektantki Bethany Vernon i łączy kciuk z palcem wskazującym. Mówią, że może to być pierścień do jogi lub rodzaj seks zabawki w zależności od zastosowania.
(Zastanawia się chwilkę i mówi bardzo dumnie) Aaaachh! Masz na myśli pierścionek blowjob?

GQ: Więc nie jest to pierścionek do jogi?
Nie, nie, nie! Stosowany ze środkami nawilżającymi naprawdę działa. Pierścionek ułatwia ustawienie pozycji Twojej dłoni. Oczywiście nie używałam go jeszcze nigdy, ale myślę, że wygląda świetnie. Lubię moją kobiecą dłoń w tym pierścionku. Przyglądam się kobiecym dłoniom z przyjemnością. Generalnie chętniej przyglądam się kobietom.

GQ: Sonda przeprowadzona na zlecenie magazynu dla mężczyzn w 2005 roku wykazała, że większość kobiet – gdyby miała mieć romans z inną kobietą – najchętniej w łóżku spędziła czas z Tobą…
Niesamowite, to ogromny komplement! Ja zresztą też chętniej przyglądam się striptizerkom niż striptizerom.

GQ: Męscy striptizerzy nie wzbudzają zainteresowania. Ich striptiz jest śmieszny. Kobiety utożsamiają ich z chippendalesami i myślą, że są wręcz żenujący.
Z pewnością.

GQ: Gdybym miała romans z kobietą to najchętniej z Madonną. Ty już ją całowałaś, jak było?
Krótko.

GQ: To był pocałunek na potrzeby show?
Nie, skądże. To był po prostu krótki pocałunek. (Robi się troszkę czerwona, co widać pod makijażem. Musiało się jej podobać).

Madonna i Christina znają się, to oczywiste. Christina Aguilera bez trudu kontynuuje tradycję popowych osobowości. Już jako nastoletnia gwiazda decydowała się na obłędne kostiumy. Dotychczas najbardziej kontrowersyjnym kostiumem, zanim pojawiła się Lady Gaga, był strój z „Voulez-vous coucher avec moi?” – klipu do filmu „Moulin Rouge“. Christina miała na sobie trzy metry wytapirowanych włosów, najobciślejszy gorset świata i makijaż, który mógłby wystraszyć dzieci. Wywarła jednak największe wrażenie ze wszystkich div w klipie spośród Pink, Mya, Lil Kim i Missy Elliott. Oczywiście czuła się z tym bardzo dobrze. Aguilera zna to uczucie z dni spędzonych w „Mickey Mouse Club”. „W końcu byłam tam z dziećmi, które też występowały na scenie mając 13 lat. Scena należała tylko do nich i wszyscy lubili się przebierać.”
Pod koniec roku zobaczymy ją w innym wydaniu. Wówczas do kin wejdzie jej debiutancki film „Burleska”. Gra tam dziewczynę – Ali, która (akurat!) dla swojej chorej babci musi zbierać pieniądze i która później wciąga się w nocne życie Los Angeles. Jej szefowa Tess, którą gra nie kto inny jak Cher – cesarzowa spektakularnych estradowych strojów i zgodnie z oczekiwaniami – wielka idolka Aguilery.

GQ: Mówi się, że uwielbiasz Cher tak bardzo, że wypiłabyś jej wodę po kąpieli. Kto mógłby być Twoim większym idolem?
Ona zrobiła i widziała wszystko. Podczas kręcenia scen chłonęłam jak gąbka każde jej zdanie, każdy ruch. Jest moim mentorem i moją przyjaciółką.

GQ: Macie podobną obsesję na punkcie kostiumów?
Nie jestem w stanie żyć bez budowania nimi pewnej dramaturgii. W trakcie ostatniej trasy koncertowej miałam wokół siebie sztab akrobatów cyrkowych. Potrzebuję dużej fryzury, dużo makijażu i jeśli kiedykolwiek ktoś będzie chciał się zabawić, niech dzwoni do mnie! Z natury nudzę się szybko. Burleska jest po prostu stworzona dla mnie: kobiety, seks i taniec. Zawsze jestem tam, gdzie występują te elementy.

Christina Aguilera potrzebuje późno popołudniowych, małych przerw. Maraton z wywiadami, jaki teraz trwa wykańcza ją nerwowo a nie są one przecież takie najgorsze. Jest jeszcze wiele do zrobienia. Letnia trasa koncertowa, promocja filmu, mały synek bawiący się przy piosenkach Rolling Stones, mężczyzna w domu i tak dalej… Nie sprawia wrażenia osoby, która miałaby wkrótce paść z wycieńczenia czy być pod presją uczestniczenia w imprezach promocyjnych. Przeciwnie. Sprawia wrażenie, że dla niej wszystko się dopiero tak naprawdę zaczyna. Aguilera ma wielkie ambicje, które pokazała po raz pierwszy Madonna. Ma poczucie humoru Cher, która pracuje w każdym możliwym, histerycznym kostiumie tak zrelaksowana, jakby właśnie miała na sobie swoją ulubioną piżamę. Z takimi aniołami stróżami przy boku nie może się nie udać. Tylko nad makijażem oczu powinna zastanowić się jeszcze raz, malowane na niebiesko przyprawiają osobę siedzącą naprzeciw o zawrót głowy.



Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.