In Style [2009]

Christina w Krainie Czarów.
„Pokażcie mi dziewczynę, która nie lubi dostawać w prezencie pięknej biżuterii.”

Klejnoty Królowej Popu.
Po co pytać Christinę Aguilerę o definicję piękna, lepiej przejrzeć jej biżuterię. Szlachetne kamienie i sentymentalne błyskotki mówią wszystko o jej stylu.

Porozmawiajmy o skrajnościach. Ile osób kupiłoby willę Ozzy’ego Osbourne’a w Beverly Hills i czarną, gotycką sypialnię jego syna przerobiło natychmiast na jasnoróżowy buduar, wyłożony pluszowymi dywanami w lamparcie centki? Poza Christiną Aguilerą chętnych do tak ekstremalnej zmiany chyba brak. Najważniejszym meblem w nowiutkiej garderobie 28-letniej gwiazdy popu jest sięgająca prawie pod sam sufit szafa. Zrobiona na zamówienie, z 15 szufladami wyściełanymi czarnym aksamitem, w których Christiną przechowuje swoją biżuterię. W jej zbiorach jest złoto, srebro, platyna, szlachetne i sztuczne kamienie oraz stosy scenicznych błyskotek bez większej wartości. „Jestem bardzo zorganizowaną osobą, musiałam to wszystko szybko uporządkować” – wyjaśnia piosenkarka, która swój czas poświęca ostatnio przede wszystkim rodzinie: 11-miesięcznemu synkowi Maksiowi i mężowi Jordanowi Bratmanowi. Aguilera wydała też nową płytę „Keeps Gettin’ Better: A Decade of Hits”, na której znajduje się jej 10 największych hitów i dwa utwory premierowe, jest też ambasadorką najnowszej kolekcji brytyjskiego jubilera Stephena Webstera. W reklamach występuje wystylizowana na chłodną hitchcockowską blondynkę. „Stephen jest prawdziwym artystą, który dba o szczegóły” – mówi o swoim przyjacielu. Poznali się podczas trasy koncertowej promującej jej album „Stripped”. Webster projektuje biżuterię m.in. dla Eltona Johna, Madonny czy P!nk, dla Aguilery kilka wzorów wymyślił na wyłączność, m.in. ulubiony pierścionek w kształcie motyla. „Nie kupuję biżuterii, żeby pochwalić się, jaka jestem bogata” – tłumaczy. „Biżuteria to dla mnie dzieło sztuki”.

Jakiego rodzaju biżuteria podoba ci się najbardziej?
Nie chcę sama siebie szufladkować, bawię się wieloma stylami. Lubię klasykę, lubię też ostry, nowoczesny design.

Na co zwracasz uwagę, gdy kupujesz nowy pierścionek czy kolczyki?
Jestem wzrokowcem, nawet muzyka kojarzy mi się z konkretnymi obrazami. W biżuterii musi być coś intrygującego, inaczej jej w ogóle nie zauważę.

Czy przestrzegasz jakiś reguł noszenia biżuterii?
Uwielbiam kolczyki koła, do dużych zakładam skromny naszyjnik, i na odwrót. Biżuterię noszę też do białych ubrań, bo razem wyjątkowo rozjaśniają całą skórę. Zapominam wtedy o makijażu, wystarczy tylko czerwona szminka. Nic nie powinno konkurować z biżuterią.

Nie kusi cię, by założyć wszystko naraz?
Jestem dość drobna, nie mogę obwiesić się kilogramami złota. Czasami warstwowo nakładam naszyjniki. Nie sądzę, żeby warto było pokazywać wszystko, co się ma, za jednym razem. Lubię stopniować napięcie…

A na scenie?
Nigdy nie przesadzam z biżuterią. Gdy tańczę, moje ruchy są gwałtowne i rzeczy lecą na widownię (śmiech). Może się tam znaleźć pierścionek, bransoleta czy coś jeszcze.

Jakie ozdoby lubisz najbardziej?
Pierścionki, bo łatwo wsunąć je na palec przed wyjściem z domu. Trzymam je w najwyższej szufladzie mojej szafy. Uwielbiam wielkie staromodne pierścienie. Oczywiście zaręczynowy to mój największy faworyt. Zamiast tradycyjnych oświadczyn Jordan zafundował mi zabawę w podchody. Każda ze wskazówek prowadziła do następnej i wreszcie do pierścionka. Uwielbiam takie zabawy.

Co ostatnio sobie kupiłaś?
Stephen robi właśnie specjalnie dla mnie bransoletę ze zdjęciami mojego synka oraz psów – bullmastiffa KoKo i dwóch spanieli Chewy i Stinky.

Kiedy nie wypada nosić ozdób?
Na porodówce. Gdy rodziłam syna, miałam tak spuchnięte palce, że biżuteria zamiast przyjemności sprawiała ból.



Możliwość komentowania jest wyłączona.