People [2008]

„Jestem szaleńczo w nim zakochana.”

Od śpiewania kołysanek, przez własnoręczne tworzenie albumu ze zdjęciami, po karmienie piersią. Christina Aguilera bierze w objęcia macierzyństwo dla swojego niespełna miesięcznego synka Maxa (lubiącego Led Zeppelin!)

Mający zaledwie miesiąc, Max Bratman, jest rozdrażniony a jego rodzice – pop diva Christina Aguilera i jej mąż Jordan Bratman – grają w nieustanną zgadywankę znaną każdej mamie i każdemu tacie. Jesteś zmęczony? Głodny? Masz wzdęcia? Ta dwójka zachowuje spokój w czasie, gdy próbują uspokoić swojego syna przy pomocy torby zaufanych tricków. Po pierwsze, znajduje się tam jego ulubiony, niebieski kocyk. Nie udało się. Potem próbują huśtawkę dla dzieci o której dumny tata mówi, że jest „warta każdych pieniędzy”. Jednak nie tym razem. W końcu Aguilera bierze na ręce swojego syna, podtrzymuje ręką jego malutką główkę i śpiewa spokojną piosenkę. Chłopiec momentalnie się uspokaja, jego skręcone ciało rozluźnia się, a malutkie paluszki sięgają do policzka mamy. „Jestem w nim szaleńczo zakochana”, wyznaje piosenkarka, a jej charakterystyczne czerwone usta zmieniły się w delikatny róż. „Całkowicie odmienił moje życie”.
Dla gwiazdy pop światowego formatu z super seksownym wizerunkiem – w końcu to kobieta, która wystąpiła w prowokującym klipie z 2002 roku „Dirrty” – życie nagle stało się bardzo rodzinne. Chociaż wygrała dotychczas 5 nagród Grammy i sprzedała 37 milionów płyt, Aguilera rozkoszuje się urokami luksusowego urlopu macierzyńskiego, wyśpiewując serenady swojej obecnie jedynej publiczności. ” Kiedy jest karmiony, siadam tam i po prostu na niego patrzę”, mówi 27 letnia wokalistka, której wizerunek w wersji „mama” (bezbłędny makijaż i wygodny, elegancki zestaw ubrań złożony z swetra w paski, czarnych legginsów oraz srebrnych kapci) w 100% oddaje hollywoodzki szyk. „Jestem wstrząśnięty tym maleńkim cudem”, dodaje 30-letni Bratman, urodzony w dzielnicy Bronx producent wykonawczy, który ożenił się z Aguilerą w 2005 roku w czasie wartego 2 miliony dolarów ślubu w Napa Valley. „Jego narodziny nawet bardziej zacieśniły naszą więź. Max jest owocem naszej miłości”.
Na szczęście, Max Liron Bratman (kombinacja łacińskiego pierwszego imienia z drugim, hebrajskim, które z grubsza można przetłumaczyć jako „nasza największa piosenka”) jest bliski uzyskania miana „słodkiego, spokojnego dziecka”, które po tacie odziedziczyło brązowe włosy, a po mamie umiejętność zwracania na siebie uwagi. „Jest dobrym połączeniem nas dwojga”, stwierdza Aguilera. „Bardzo dużo się uśmiecha i ma w sobie, ten sam co ja, mały uśmieszek ala Elvis”. A co z dźwiękiem przypominającym ten, gdy Aguilera wyśpiewuje najwyższe nuty? „Nie jest nadmiernie płaczliwym dzieckiem, więc jeszcze nie zdarzyło mu się go zaprezentować!” Max również nie jest maluchem, który nie ma kompletnie pojęcia o show-biznesie.
Aguilera właśnie zaczynała kolejną, trzymiesięczną część swojej ostatniej, światowej trasy koncertowej promującej album „Back to Basics”, gdy dowiedziała się, że spodziewa się dziecka. „Nie byłam w stanie znaleźć powodu dla którego spóźniał mi się okres”, mówi ze śmiechem. „Naprawdę wątpiłam w to, że mogę być w ciąży. Ale zrobiłam test i okazał się pozytywny. Potem zrobiłam kolejny i wynik był ten sam. Szczęka mi opadła, po czym po prostu się rozpłakałam”. „Kiedy wróciłem do domu, leżał w nim cały rząd ułożonych obok siebie testów ciążowych”, mówi Bratman, który przebywał wówczas w Nowym Yorku.
Dokończyła trasę koncertową po Azji i Australii z Bratmanem u jej boku nosząc na scenie pulsometr monitorujący pracę serca w czasie, gdy wykonywała utwory trzymając się wielkiego cyrkowego koła i jeździła na karuzelowym koniu. Pierwsze badanie ultrasonograficzne niemalże wyświetliło przezwisko Maxa, jakie otrzymał od rodziców jeszcze przed faktycznym narodzeniem. „Przypominał na nim malutkie koło i lekarz początkowo omyłkowo stwierdził, że to woreczek żółciowy”, wyznaje Aguilera. Po tym badaniu USG „przez cały okres ciąży jego przezwiskiem było Yolk [pol. żółtko] ,a na mnie mówiono Mama Yolky.” W czasie ciąży Aguilera nie miała porannych mdłości ale „nieopisany wręcz apetyt na słodycze, taki jakiego nie miałam nigdy wcześniej”. „Uwielbiałam cukierki pudrowe, lizaki i wszystko co posiadało cukier”. Kiedy nadszedł czas by poznać płeć dziecka, nie było chwili w którym Aguilera przestałaby racjonalnie myśleć – sama siebie nazywa „super planistą”, który udokumentował cały okres ciąży we własnoręcznie wykonanym albumie ze zdjęciami (włącznie ze zdjęciem wszystkich testów ciążowych), wynikami USG i odręcznie napisanymi zawiłymi uwagami. „Musiałam wiedzieć jakiego koloru kupować rzeczy!”, wyznaje. „Zawsze muszę być przygotowana.”
Włącznie z porodem. „Nie chciałam żadnych niespodzianek”, mówi wyjaśniając powody dla których zdecydowała się na urodzenie dziecka poprzez cesarskie cięcie w 37-mym tygodniu ciąży. „Szczerze, nie chciałam przechodzić przez naturalny poród. Nasłuchałam się potwornych opowieści o kobietach, które rodziły naturalnie i mimo to, w pewnym momencie musiały mieć pilnie wykonywane cesarskie cięcie. Najtrudniejszą decyzją było wybranie daty jego narodzin. Z jednej strony chciałam pozostawić to przeznaczeniu, a z drugiej byłam gotowa by wydarzyło się to wcześniej!”
Kiedy w końcu nadszedł ten moment „nieustannie słyszałam jego płacz, zaczęły się skurcze”. Bratman, który filmował cały poród i odtwarzał Christinie muzykę Milesa Davisa, wyznaje: „Od tamtego dnia kilkukrotnie oglądaliśmy to wideo i właściwie jedyne co możesz na nim usłyszeć to mnie nieustannie powtarzającego ‚O mój Boże!’. Przez cały czas byłem rozpromieniony”. I kiedy położono Maxa na rękach Aguilery „powiedziałam do nich: ‚Hej, tatusiu. Witaj, mój mały aniołku”, wyznaje, dodając: „a on otworzył oczy i spojrzał na mnie po raz pierwszy w życiu. Połączenie istniejące między nami było nie do opisania. Nie jesteś w stanie uwierzyć w miłość, jaką wówczas czujesz”.
Tej nocy cała trójka po raz jako rodzina tuliła się do siebie leżąc w szpitalnym łóżku Aguilery. „To był magiczny moment”, wyznaje Aguilera, która tej samej nocy zaczęła karmić syna piersią. „To było niezwykłe doświadczenie. Twoje ciało zamienia się w dostawcę pokarmu. Jestem pod wielkim wrażeniem tej czynności!”
Pielęgnowanie własnej rodzinny jest szczególnie ważne dla Aguilery, która otwarcie opowiada o swoim trudnym dzieciństwie. Córka Fausto Aguilery, 58-letniego urodzonego w Ekwadorze sierżanta amerykańskiej armii – dla którego obecnie jest obcą osobą – i jego 47-letniej żony Shelly, Irlandko-Amerykanki, miała zaledwie 6 lat, gdy jej rodzice się rozwiedli. „Moja rodzina ciągle walczyła o pieniądze”, mówi piosenkarka. „Całkowicie nierealny jest dla mnie fakt, że mogę zapewnić mojemu dziecku ten poziom życia.”
Wspomniany poziom życia obejmuje całodobową pielęgniarkę opiekującą się dzieckiem i własny, całkowicie nowy żłobek mieszczący się w jej ogromnej posiadłości w stylu śródziemnomorskim, która stała się sławna ze względu na poprzednich lokatorów w osobie Ozzy’ego Osbourne’a i jego rodziny, która mieszkała tu w trakcie nagrywania reality show dla stacji MTV. Aguilera planuje również wznowić w tym miesiącu prace nagrywając swój nowy album w przydomowym studiu. Powrót do ćwiczeń fizycznych jest jej kolejnym priorytetem. Zaraz po tym jak lekarz udzieli pozwolenia (potrzeba na to przynajmniej 6 tygodni), powróci do siłowni by połączyć podnoszenie ciężarów, boks i bieżnię. Obecnie „moje ciało powraca do swojej normalnej sylwetki i często myślę sobie: ‚Czy ja w ogóle byłam w ciąży?'”, stwierdza. „Nigdy wcześniej nie miałam większego szacunku do kobiecego ciała, niż teraz.”
Niedługo również świeżo upieczona mama zamierza wziąć swojego najmniejszego fana na świecie w trasę koncertową. „Od wczesnych lat będzie podróżował po świecie”, wyznaje. W międzyczasie jednak Max przejmuje muzyczny gust od swoich rodziców. „Wczoraj w całym domu wydzierał się z głośników zespół Led Zeppelin”, mówi. „Większość świeżo upieczonych mam puszcza swoim pociechom Beethoveena ale my odtwarzamy mu Metallicę, Boba Marley’a i Stonesów.” Tryb dnia Maxa również jest zbliżony do trybu dnia muzyka. „Zupełnie jak u jego mamy”, mówi Aguilera, „jest absolutnie nocnym Markiem”.
Wybiegając w przyszłość, Aguilera przyznaje, że chciałaby mieć więcej dzieci. „Jednak nie teraz!”, dodaje. „Choć zawsze chciałam mieć dużą rodzinę.” I zanim się zorientuje, będzie miała za sobą jego pierwsze słowo, pierwsze kroki i być może nawet pierwszy taniec. „Nie mogę doczekać się, gdy zobaczę go poruszającego swoim małym ciałkiem i stawiającego pierwsze kroki”, wyznaje. „Dotychczas jest ekscytująco, a to przecież dopiero początek!”

ŚWIAT MAXA
Ponad 4 miesiące zajęło firmie Woodson & Rummerfield’s House of Design stworzenie wnętrza pokoiku Maxa. Wykonany na zamówienie obraz na ścianie jest inspirowany TODĄ, jednym z ulubionych malarzy Aguilery. Malowidło „wnosi do pokoju elementy pop kulturowe”, stwierdza dekorator Patrick Ediger, który pracował nad projektowaniem wnętrz w posiadłości piosenkarki. Pokój Maxa wypełniony jest przedmiotami z popularnego dziecięcego butiku Bel Bambini, a także krzesłem Luca Gildera z Monte Designs, kolekcją maskotek UglyDolls i ogromnym pluszowym słoniem. Ale ulubionym przedmiotem Aguilery jest wysoki na 11 stóp (ponad 3 metry – przyp. red.) księżyc, który pochodzi z jej ostatniej trasy koncertowej. „Gdy po raz pierwszy zobaczyła pokój była bardzo podekscytowana!”, wyznaje Ediger. „Uwielbia spędzać w nim czas.” Tak jak i Bratman będący pierwszą osobą, która zmieniała pieluchy Maxowi. „Instynkt ojcowski skierował się w odpowiednią stronę”, stwierdza. „I dotychczas nie zniknął.”



Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.