Joy [2008]

Umiem o siebie zadbać.
Jest spełniona i szczęśliwa. W rozmowie z Joy’em Christina Aguilera (27) mówi m.in. o tym jak nie daje się zwariować…

Spotykamy się w Nowym Jorku, w Hotelu on Rivington. Kiedy wchodzę do apartamentu na jednym z ostatnich pięter, Christina już czeka. Siedzi na jasnej skórzanej kanapie ubrana w sukienkę (mini) od Pucciego i szpilki Christiana Louboutina. Ma perfekcyjnie zrobiony makijaż, jednak bardziej niż usta w kolorze fuksji, moją uwagę przyciąga aksamitna, piękna i nieskazitelna skóra artystki. No i ten biust imponujących rozmiarów! Być może wiąże się to z faktem, że niedawno urodziła syna. Christina nie uśmiecha się sztucznie i nie pyta, jak się czuję, po prostu daje sygnał, że jest gotowa, by zaczynać wywiad. Z jednej strony ten dystans trochę mnie zaskakuje, ale w sumie podoba mi się. Odbieram go, jako profesjonalizm. Zaraz potem zaczynam też rozumieć, dlaczego Aguilera zaszła tak wysoko i jest w stanie osiągnąć wszystko, co sobie wymarzy. Bo ona ma nie tylko głos i urodę, ale przede wszystkim dobrze poukładane w głowie.

Ponad pół roku temu zostałaś matką. Gratuluję!
Dziękuję. Ciąża była dla mnie wspaniałym przeżyciem. Wspominam ją, jako najcudowniejszy czas w całym moim dotychczasowym życiu. Jestem po uszy zakochana w synku, ciągle dziękuję za niego Bogu. Czuję się wyróżniona, że mogę być jego matką.

Bardzo zmieniło się Twoje życie, odkąd pojawił się Max?
On jest teraz najważniejszy, ale to nie znaczy, że zapominam o sobie. To bardzo ważne, żeby kobieta, która ma dziecko, nadal o siebie dbała – o stan swojego ciała i ducha. Staram się znaleźć czas na masaż, na pobycie sama ze sobą, na pisanie pamiętnika. Bo jeżeli ja będę miała w sobie dużo pozytywnej energii, to udzieli się ona też mojemu dziecku. Muszę być w dobrej formie, bo tylko wtedy będę w stanie dobrze zaopiekować się innymi. A naprawdę mam się, kim opiekować (śmiech).

Dziecko, nagranie płyty, kiedy znalazłaś czas, żeby zająć się jeszcze tworzeniem nowego zapachu?
Jakoś sobie radzę ze wszystkim. Uwielbiam się inspirować, a Max jest teraz moją wielką inspiracją. Album, który mam nadzieję wejdzie na rynek pod koniec roku, będzie bardzo kolorowy, pełen radości i zabawy właśnie pod wpływem synka.

A jakie są Twoje nowe perfumy Inspire?
Mam nadzieję, że kobiecie, która ich użyje, dodadzą pewności siebie. Że dzięki nim poczuje się seksowna, silna i wprawią ją we wspaniały nastrój. Starałam się w nie włożyć część siebie – nut, które kocham, które poprawiają mi humor. Jest, więc w nich gardenia i frezja, ale też piżmo, bo lubię mocniejsze akcenty w zapachach. Do tego stopnia, że czasami zdarza mi się nawet używać wody kolońskiej mojego męża.

Pamiętasz pierwsze perfumy, jakich używałaś?
Nie mam pamięci do nazw, ale zawsze lubiłam kosmetyki. Buteleczki, piękne opakowania. Byłam stuprocentową dziewczynką. Pamiętam, że zaglądałam do szuflad toaletki mamy, która bardzo o siebie dbała. Do dzisiaj nigdy nie wychodzi z domu bez kolczyków, z odrostami i bez szminki.

A Ty jak dbasz o urodę?
Zawsze zmywam makijaż przed zaśnięciem, najchętniej chusteczkami firmy MAC. Przywiązuję dużą wagę do nawilżania. Nie wydaję jednak na kosmetyki fortuny. Stawiam na wodę mineralną i odpoczynek. Zdecydowanie uważam też na to, co jem, ale zawsze raz w tygodniu pozwalam sobie na wszelkie odstępstwa od zdrowej diety.

Jest jakiś kosmetyk, bez którego nie możesz się obejść?
Balsam Cream apricot Diora. Używam go do ust bez przerwy w ciągu dnia, na noc, nadaje się też do przesuszonych skórek wokół paznokci. Dla mnie to taki produkt 3 w 1. Natomiast, jeśli chodzi o makijaż, największą słabość mam do szminek. Mam ich ponad sto, najwięcej czerwonych. Chociaż ostatnio używam też fuksji i fioletu. Nawet wtedy, gdy idę do studia nagraniowego w dresie i z włosami spiętymi w kucyk, mam umalowane usta. No i zawsze używam perfum, bo to najszybszy sposób, żeby przygotować się do wyjścia z domu. Spryskuję nimi skórę na szyi oraz w zgięciach kolan, nigdy nie stosuję metody tzw. wchodzenia w mgiełkę zapachu.

Często zmieniasz kolor włosów, czy dbasz o nie w jakiś specjalny sposób?
Mój styl życia nieźle daje włosom w kość, więc muszę je porządnie odżywiać. Używam różnych masek do włosów, ale najbardziej lubię tę o nazwie Momo, którą pozostawia się na włosach na kilka minut. To w zupełności wystarczy, aby stały się miękkie i lśniące. I jeszcze jedno: nie myję włosów zbyt często. Korzystam wyłącznie z pomocy fryzjera przy ich układaniu, bo sama nie mam do tego cierpliwości. A jak się do czegoś nie ma cierpliwości, to nie robi się tego dobrze.

Z tego, co wiem, masz za to cierpliwość do ćwiczenia na siłowni.
Tak, ćwiczę pięć razy w tygodniu po półtorej godziny – podnoszę ciężary, trochę boksuję. Dzięki temu naprawdę jestem silniejsza nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Potrzebuję tego, ponieważ z natury jestem, niestety, największą malkontentką na świecie. A uprawianie sportu, jego efekty dobrze wpływają na poprawę nastroju.

Często zmieniasz swój sceniczny wizerunek, chętnie eksperymentujesz, pewnie też bardzo interesujesz się modą?
Lubię się zmieniać, eksperymentować z ciuchami, kolorem włosów i makijażem. Jestem kobietą wielowymiarową, otwartą, stale inspirującą się nowymi rzeczami. Jeśli chodzi o modę, to cenię sobie takich projektantów, którzy nie traktują mody zbyt poważnie, lecz bawią się nią, używając swojej wyobraźni. Najbardziej cenię Galliano – właśnie za wcześniej wspomniane podejście oraz za to, w jaki sposób sam prezentuje się pod koniec swoich pokazów. Jest geniuszem i moją największą modową inspiracją.

Jak sobie radzisz ze stresem oraz napięciem, które towarzyszą życiu gwiazdy?
W tym biznesie zawsze jest ciśnienie – to fakt. Chętnie się ocenia tych, którzy są na świeczniku. Staram się nie brać sobie tego do serca. Muszę być zdrowa dla mojego dziecka i moich bliskich i robię wszystko, żeby tak było. To jest mój życiowy priorytet. Nie mam wpływu na czyjeś opinie, nie zmienię ich. Nawet mi na tym nie zależy. Najważniejsze jest dla mnie to, że mogę robić w życiu to, co kocham.

Czy Twój mąż nie jest zazdrosny o Twoje zawodowe sukcesy?
Nie, to wyjątkowy facet. Bardzo silny w swoich przekonaniach, pewny siebie, bez żadnych kompleksów. Ani trochę nie onieśmiela go to, co robię. Ma własny pomysł na życie i własne zawodowe plany. Podziwiam go za to, że jest bardzo ambitny – to mnie w nim pociąga.

Jest coś, czego w życiu żałujesz?
Nie, nigdy i niczego. Wychodzę z założenia, że wszystko to, co przeżyłam, wszystkie błędy, które zdarzyło mi się w życiu popełnić, wszystkie dobre i złe doświadczenia mają swój sens. Składają się na to, kim dzisiaj jestem.



Możliwość komentowania jest wyłączona.