Elle Girl [2004]

Naśmiewanie się z Christiny Aguilery to dla wielu ludzi hobby. Uważają, że sama się o to prosi – poprzez jej striptizy, pocałunki z Madonną i spodnie odsłaniające pośladki. Ale wiecie co? Coś im umyka, bo Christina robi to, co chce, kiedy chce i jak chce. Nie obchodzi jej to, co myślą ludzie. To nastawienie, które bardzo szanujemy. Ponadto, kiedy pojawiła się na planie zdjęciowym w LA, nie było widać divy, o której tyle słyszeliśmy. Towarzysząca jej ekipa jest bardzo mała – to tylko jej publicysta, asystentka, ochroniarz oraz dwa urocze psy, Chewy i Stinky. Christina ma na sobie różowe kapcie Paula Franka, a jej czarne włosy są związane na czubku głowy. Walcząc z burczącym brzuchem bierze łyk Coli. Mówi bardzo miękkim głosem, wypowiada się mądrze. Podoba jej się każde ubranie wybrane przez naszego stylistę, po wykonaniu zdjęć pyta, czy może zatrzymać słodką czarną sukienkę z H&M. Następnego dnia znowu się spotykamy, tym razem w cichym hotelu, aby porozmawiać. Wyglądając bardzo fajnie w czarnej spódniczce i małej koszulce Boy Scout, Christina mówi o muzyce, modzie i reputacji.

Co jest w tej chwili najlepsze w twoim życiu?
Christina Aguilera: To, że czuję się bardziej wolna, niż kiedykolwiek. W okresie pierwszej płyty czułam się jak uwięziona.

Czy słuchanie twojego pierwszego albumu wywołuje u ciebie zażenowanie?
Christina Aguilera: Nie, raczej pozytywny śmiech. To jak oglądanie rocznika. Miałam 17 lat kiedy go nagrywałam, teraz mam 23. Dorosłam od tego czasu.

Dowiedzieliśmy się, że bierzesz udział w walce przeciw przemocy domowej, a także wzięłaś pod swoje skrzydła schronisko dla kobiet, to świetnie. Czy uważasz, że gwiazdy powinny dawać coś od siebie?
Christina Aguilera: Dla mnie to jest bardzo ważne. Mam to szczęście, że mogę robić to, co kocham. Bycie sławnym wiąże się z dramatami i tabloidowym nonsensem. Ale uczę się blokować te rzeczy. Próbuję przywrócić artyzm w artyście. To smutne, bo z całą dzisiejszą technologią, sztukę łatwo wyprodukować, nie trzeba już nawet śpiewać.

Tak, zdaje się, że teraz każdy może mieć piosenkę na 1 miejscu, jeśli ma właściwy…
Christina Aguilera: team za sobą.

Zauważyłam to na ostatniej gali MTV Video Music Awards, ciekawsze jest oglądanie kogoś, kto naprawdę śpiewa.
Christina Aguilera: Tak. Nagrody MTV. [śmiech] Porażka. Tak, nagrody MTV były rozczarowaniem.

To wielka różnica oglądać Mary J. Blige, a 50 Centa…
Christina Aguilera: Tak, różnica między Mary J. Blige, a resztą występujących – poza mną i Madonną – była taka, że ona rzeczywiście miała przy sobie mikrofon. Nie będę wyliczać imionami, ale to rozczarowuje, kiedy widzisz kogoś na scenie, kogoś kto korzysta z playbacku. Wspaniała rzecz, która wiąże się z wykonywaniem piosenki na żywo, to możliwość pojawienia się pomyłki. To sprawia, że jest to surowe – i prawdziwe.

Pewnie masz dość tego pytania, ale jak doszło do pocałunku z Madonną?
Christina Aguilera: Mój manager dostał telefon na temat występu Madonny, słyszałam o kilku nazwiskach, które wymieniano w związku z nim. Potem zadzwoniła do mnie Madonna, mówiąc, że bardzo chce, żebym z nią wystąpiła. Powiedziałam jej, że chcę mieć pewność, że występ będzie całkowicie na żywo, na co ona odparła, że to jest obowiązkowe. Powiedziała też, że cały ten występ ma być zebraniem wszystkich – również Missy Elliott, bo istnieje za duża rywalizacja, opisywana w tabloidach, a pokazanie tych wszystkich kobiet na jednej scenie będzie pomocne. Byłam za tym, myślałam też, że to będzie świetna zabawa. Ubranie starych strojów Madonny, wystąpienie, pokręcenie się z Britney…

Różowa sukienka autorstwa Roberto Cavalii była bardzo fajna. Uwielbiamy ją, ale prasa cię skrytykowała. Denerwuje cię to?
Christina Aguilera: Prasa wybiera swoich ulubieńców. Jeżeli tę sukienkę włożyłaby Jennifer Lopez, pisaliby „To wspaniałe!”. Ale ja będę krytykowana, bo nie jestem taka jak wszyscy. Nieważne. Dalej będę robić swoje i będę dumna. Całe to bezpieczne zachowanie, zgodnie z instrukcją, wszystko na swoim miejscu, w ogóle mnie nie inspiruje.

Czy kiedy chodziłaś do liceum też ubierałaś się zwariowanie?
Christina Aguilera: Jestem w biznesie od kiedy skończyłam 6 lat – w Klubie Myszki Miki byłam od 12 roku życia – do szkoły nosiłam ubrania z programu. Moje koszulki były inaczej cięte, nic dziwacznego, po prostu ostrzejsze. Ale nadal byłam obrażana, bo ubierałam się inaczej niż reszta dziewczyn. Ludzie nie czują się komfortowo, jeśli coś jest inne.

Cóż, ludzie wciąż mylą bycie pewnym siebie z byciem zarozumiałym.
Christina Aguilera: To prawda – taki opis dziewczyny ma społeczeństwo, ma być ozdobą, ma być poważna i odzywać się tylko zapytana. Dla mnie, chodzi o pewność siebie i o to co sprawia, że czujesz się dobrze. Dlaczego mam być krytykowana za to, co sprawia, że czuję się dobrze? Nie obrażam dziennikarzy, którzy krytykują gwiazdy. Dostaje mi się, bo nigdy nie uważałam się za cnotkę, albo kogoś, kto żyje, by zadowalać innych, albo za wzór do naśladowania, wiesz?

Dostaje ci się za twój teledysk do Dirrty, to jest pewne.
Christina Aguilera: Tak, i mogę wymienić tysiące hip-hopowych teledysków, które pokazują znacznie więcej, a nikt o tym nie mówi. To świat facetów, a moja seksualność przeraża ludzi. Kiedy kobiecie jest dobrze swoją seksualnością, jest ona otwarta i dowodzi środowiskiem, w jakimkolwiek jest – to jest [dla ludzi] przerażające. A ja zawsze mam kontrolę. W teledysku do Dirrty robię swoje i jest mi z tym dobrze. Na Stripped jest wiele wspaniałych przekazów, jeżeli się w nie wsłuchasz.

Czy czujesz, że wciąż jesteś zmuszana do obrony swoich wyborów?
Christina Aguilera: Kiedy jesteś artystą, musisz wiedzieć, że zostaniesz zaszufladkowany. Szczególnie, że żyjemy w świecie, w którym ludzie żyją krytykowaniem artystów. Po VMA byłam bardzo rozczarowana tym, jak muzyczna telewizja uległa tabloizacji. Tak, jak po pocałunku Britney i Madonny kamera przeszła od razu na twarz Justina. Myślisz sobie „Boże, przecież trwa występ.” To jest jak „Cześć, MTV – telewizja muzyczna, która nie puszcza teledysków”?

Tak, dzięki bogu za MTV2 i FUSE!
Christina Aguilera: Tak. I nie chodzi też o to, że Justin zareagowałby jakoś na to co się stało. To złe, że coś, co miało być oknem na muzykę stało się tabloidem.

Ok, dosyć na temat MTV. Jesteś bardzo blisko związana ze swoją młodszą siostrą Rachel, jaka ona jest?
Christina Aguilera: Ma 17 lat i jest artystką. Ma czas, aby robić te wszystkie rzeczy, na które ja chciałabym mieć czas – nauczyć się grać na pianinie, gitarze, basie. Do tego maluje – jej pokój wygląda jak kawałek muzeum. Ostatnio przyjechała do Nowego Jorku i paparazzi robili jej zdjęcia kiedy była na zakupach – nie dlatego, że wiedzieli, że jest moją siostrą, ale dlatego, że była ubrana tak wyjątkowo! Uwielbia klasyczny rock. Stripped to pierwsza rzecz którą stworzyłam, na którą odpowiedziała „to jest fajne”. Zgadzam się z nią! [śmiech]

Jaki będzie twój następny album?
Christina Aguilera: Zagłębiam się kompletnie i całym sercem w śpiewanie soulowe.

Czy chcesz kiedykolwiek zająć się aktorstwem?
Christina Aguilera: Tak. Odrzuciłam mnóstwo scenariuszy, bo nie były dla mnie właściwe. Nie chcę grać piosenkarki. Ale mam nadzieję, że rozpocznę pracę nad filmem w tym roku – jak tylko znajdę odpowiednią rolę.

Czy widziałaś ostatnio jakis film, o którym pomyślałaś „Szkoda, że w nim nie zagrałam!”?
Christina Aguilera: Lubię role, jakie odgrywa Angelina Jolie. Jest interesująca – bardziej niż słodka dziewczyna, to mnie nudzi.

Ok, gdybyś mogła pójść na randkę z kimkolwiek, kto by to był?
Christina Aguilera: [śmiech] Johnny Depp jest seksowny. Lubię go, bo nie jest stereotypowym ślicznym chłopcem. Poznałam wiele gwiazd… ślicznych chłopców… i wiesz, mózg nie pracuje. Podobają mi się inteligentni faceci i artyści. Jeśli mogłabym pójść na randkę z kimkolwiek, byłby to malarz Jean-Michel Basquiat. Uwielbiam go.

Czyją karierę podziwiasz najbardziej?
Christina Aguilera: Podziwiam różne kariery, z różnych powodów. Etta James to moja ulubiona wokalistka wszechczasów – bardziej niż Areta czy Whitney. Kiedy śpiewała była prawie jak lew – warczała. Podziwiam Madonnę za jej nastawienie i za to, ze niczego się nie boi i łamie bariery. Wolałabym robić to co chcę i żeby rzucano za to we mnie pomidorami, niż być sztuczną i dostawać aplauz. Muszę być sobą.



Możliwość komentowania jest wyłączona.