Lotus

Recenzje klipu „Your Body”!

Po dzisiejszej premierze teledysku do piosenki „Your Body” portale mtv.com oraz buzzworthy.mtv.com udostępniły jego recenzje.

mtv.com

Opierając się na fragmentach teledysku, byliśmy przekonani, że Christina Aguilera ma zamiar powrócić do bycia niegrzeczną dziewczynką w swoim nowym klipie do piosenki Your Body… ale, wow, tego się nie spodziewaliśmy.

W teledysku Christina odgrywa rolę zabójczyni w cukierkowych kolorach, która lubuje się w podrywaniu dobrze wyglądających facetów, a następnie w pozbywaniu się ich. Łapie okazję z jednym, uwodzi go, a potem sprawia, że jego samochód wybucha (różowym ogniem). Następnie, wchodzi do baru, gra w bilard i prowadzi swoją kolejną ofiarę do toalety, gdzie zabija go, pozostawiając na ścianach niebieskie plamy. I na koniec, w jednej z najbardziej uderzających scen (dosłownie), używa baseballowego kija, aby uderzyć mężczyznę, sprawiając, że pokój wypełnia się czerwonym konfetti.

Oczywiście żadna scena nie zawiera faktycznej przemocy, zamiast tego, reżyserka klipu Melina Matsoukas, która ma na swoim koncie teledyski przyciągające wzrok, takie jak klipy Gagi czy Rihanny – zapełnia Your Body kolorowymi, niemal surrealistycznymi scenami gore. Pod tym względem, wideo przypomina film Olivera Stone’a „Urodzeni Mordercy”, który, choć brutalny, przypomina bardziej kreskówkę… nie uwierzylibyście w tę rzeź, bo wywodzi się ona z tak usypiającej palety barw (osiedle z przyczepami przywodzi również na myśl „Party” Beyonce).

W teledysku nie występuje również niedobór elementów kultury “śmieciowej”, takich jak stary kontroler NES Advantagem którego uzywa Christina, dziwne cameo strony świadczącej porady jasnowidza, płatki w polewie cukrowej oraz dzienna telewizja, a także garderoba Christiny, wypełniona cętkami leoparda.

I chociaż Aguilera w przeszłości z pewnością miała na sobie wszystkie rodzaje strojów przyciągających wzrok, w tym przypadku, jej kostiumy nie mają być po prostu szokujące same w sobie, tutaj mają być częścią teledysku, który jest krzykliwy, ale jest również niewiarygodnie sprytny i uderzający wizualnie. To narusza normy społeczne, gra na podstawowych instynktach i płonie jasno w naszych mózgach. Po raz kolejny Xtina udowadnia, że jest bardzo dobra w byciu złą, ale jeszcze nigdy dotąd nie zrobiła tego z takim przymrużeniem oka (uwielbiam fragment z napisem „żadni mężczyźni nie ucierpieli podczas kręcenia tego teledysku” pojawiającym się na początku). Subtelność nigdy nie była jej mocną stroną, i tak długo jak będzie dawać nam klipy tak dobre jak ten, będziemy to akceptować. Ale z drugiej strony, patrząc na to, ile ciał po sobie pozostawiła, nie możemy powiedzieć jej nic innego.


buzzworthy.mtv.com

W klipie Your Body – wyreżyserowanym przez Melinę Matsoukas, z domieszką klimatu Quentina Tarantino – Christina gra rolę kusicielki skłonnej do morderstwa. To coś w stylu spotkania „Telephone” Gagi, Beyonce z „Bad Girls” M.I.A., a także filmów „Prawdziwy Romans” i „Moster” ale z mniejszą ilością krwi, a większą wzoru leopardzich cętek, neonów, cyrkonii i brokatu. Dużej ilości brokatu. Ale prawie niewystarczająco.

W skrócie, Christina spędza dnie wyglądając wspaniale, aż nagle, podrywa (i zabija!) kilku gorących modeli. Aguilera zatrzymuje się na stacji, aby skosztować pysznego deseru Slurpee (za co nie można jej winić), ale niestety, po tym jak skończy, zabiera się za pracownika stacji, tak po prostu. Zaraz po tym Christina robi sobie przerwę na szybkie opalanie (nawet mordercy robią się bladzi!) ale przed tym sprawdza co ma do powiedzenia jej jasnowidz, który przepowiada, że będzie miała „zabójczy dzień”. To z powodu eksplozji kiczu! Poza tym, Slurpees, jasnowidz, i opalenizna: to tylko niektóre z naszych ulubionych rzeczy!

Chociaż nie zalecamy wam wyjścia i mordowania następnego fajnego faceta jakiego spotkacie, to musimy przyznać, że Christina wie, jak zabijać z gracją. Ta kobieta potrafi to zrobić, nosząc 7-calowe szpilki. Mamy jeden wyrzut dotyczący całej koncepcji – dlaczego zabiła każdego przystojnego modela? Nie mogła zostawić nam chociaż jednego, tak, aby było się na co pogapić? Taka strata wspaniałości.

%d bloggers like this: